Sierakowska: Zmiany na rynku ropy w USA i Arabii Saudyjskiej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 lutego 2015, 11:51
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
W piątek na wykresie indeksu CRB nastąpił mocny zwrot w górę – notowania tego indeksu wzrosły o niemal 3% do poziomu 218,84 pkt. Za tę zwyżkę odpowiadał przede wszystkim gwałtowny wzrost cen surowców energetycznych, a także miedzi i metali szlachetnych.

Spadek liczby punktów wydobycia ropy w USA

Cena ropy WTI w piątek podskoczyła aż o 7%, docierając niemalże do poziomu 48 USD za baryłkę. Za ten nagły wzrost odpowiadały przede wszystkim informacje napływające ze Stanów Zjednoczonych, które skłoniły wielu inwestorów do zamknięcia krótkich pozycji na tym rynku.

W piątek pojawił się raport Baker Hughes, dotyczący liczby działających punktów wydobycia ropy naftowej w USA. Według tej firmy, w ubiegłym tygodniu ich liczba spadła o 94, a więc o 7%. To największy tygodniowy spadek od 1987 r., a więc od początku publikowania przez Baker Hughes takich danych. Spadek liczby punktów wydobycia okazał się dużo większy niż oczekiwano.

Oczywiście, tendencja spadkowa dotycząca ilości miejsc, w których wydobywa się ropę naftową w USA, ogólnie nie dziwi. Notowania ropy naftowej znajdują się obecnie na poziomie, który dla wielu firm wydobywających ropę z łupków w USA jest już nieopłacalny. Coraz więcej tych podmiotów ogranicza wydobycie lub rezygnuje z nowych projektów wydobywczych.

Cięcie kosztów w Saudi Aramco

Co ciekawe, również Arabia Saudyjska zaczyna powoli zmieniać swoją politykę w zakresie wydobycia ropy naftowej. W weekend pojawiły się bowiem informacje, że tamtejszy państwowy gigant naftowy Saudi Aramco zaczął ograniczać inwestycje w infrastrukturę wydobywczą. Chodzi o wydobycie ropy naftowej z głębin Morza Czerwonego.

Według nieoficjalnych informacji, operacje prowadzone na Morzu Czerwonym kosztowały Saudi Aramco około 1 mln USD dziennie – a w obliczu trudnej sytuacji rynkowej, taki wydatek stał się nieuzasadniony. Saudi Aramco oficjalnie nie skomentowała tych doniesień, jednak prezes spółki, Khalid al-Falih, już w ubiegłym tygodniu informował o zamiarze cięcia kosztów.

Falih powiedział, że firma ma zamiar renegocjować niektóre kontrakty oraz odłożyć na później część projektów poszukiwawczych i wydobywczych. Niewykluczone więc, że pierwsza fala cięć dotknęła m.in. projekt na Morzu Czerwonym, który był relatywnie drogi i przyniósł niezadowalające rezultaty.

O ile o cięciu produkcji ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych mówiło się od dawna, to ograniczanie wydobycia w Arabii Saudyjskiej jest sygnałem nowej retoryki tego kraju w kontekście rynku ropy naftowej. Jednak aby cena ropy naftowej istotniej wzrosła, potrzebne byłoby więcej twardych danych o faktycznych cięciach produkcji w Arabii Saudyjskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj