Rogalski: Grecja wciąż rozczarowuje, a dolar górą

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Początek poniedziałkowego handlu charakteryzuje umocnienie się amerykańskiego dolara względem głównych walut.

To wynik nadal braku konkretnych ustaleń ws. Grecji (piątkowy komunikat po spotkaniu Eurogrupy trudno takowym uznać), a także oczekiwań związanych z jutrzejszym wystąpieniem szefowej FED w Kongresie. O ile opublikowane ostatnio zapiski ze styczniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej pokazały, że jej członkowie mogą mieć pewne obawy, co do uzależniania się w komunikacie od terminu podwyżki stóp, to nie oznacza to, że jutrzejsze słowa Janet Yellen nie będą nacechowane optymizmem ws. gospodarki. Paradoksalnie szefowa FED może nawet wykorzystać swoje wystąpienie do „przygotowania” Kongresmenów na to co nieuniknione, czyli zacieśnienie polityki monetarnej. I wcale nie musi, a wręcz nie powinna precyzować ram czasowych.

Greckie przepychanki trwają nadal. Można odnieść wrażenie, że obie strony w różny sposób interpretują piątkowy komunikat po spotkaniu Eurogrupy. Zastanawia na pewno fakt, że Grecy uznali go za sukces. Tymczasem z dużym prawdopodobieństwem można określić (i sugeruje to dzisiejszy „Financial Times”), że greckie propozycje reform okażą się mało wiarygodne (jeżeli chodzi o skalę oszczędności, które miałyby przynieść). Teoretycznie, zatem nie można wykluczyć, że dzisiaj wieczorem dowiemy się, że jutro Eurogrupa zbiera się ponownie i próbuje „wymusić” coś więcej na Grekach. Wtedy, jednak negocjacje będą już dość trudne, zwłaszcza, że dodatkowo rolę będzie grał czas. Bo, jeżeli propozycje Greków nie zostaną dzisiaj wstępnie zaakceptowane przez ekspertów Troiki, to piątkowe ustalenia idą do kosza i Grecy nie dostają finansowania do końca czerwca (według tego projektu do końca kwietnia miałyby też zostać ostatecznie zaakceptowane nowe „warunki” programu pomocowego).

W końcu ubiegłego tygodnia zwracaliśmy uwagę na fakt złamania linii wzrostowej trendu opartej o minimum z 26 stycznia b.r. Ponowny test wsparcia z piątku (1,1278) jest chyba tylko kwestią czasu, podobnie jak dalszy ruch w dół, a zatem wyłamanie rejonu 1,1270-1,1300. Celem będą okolice 1,12, a nawet 1,11, gdyby temat Grecji stanął na ostrzu noża.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj