Marine Le Pen: Francja to chory kraj. Krym zawsze był rosyjski

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2015, 08:17
Nie sądzę, aby Putin chciał wojny na Ukrainie. Nie ma w tym żadnego interesu. Osobiście zawsze opowiadałam się za rozwiązaniem dyplomatycznym – mówi Marine Le Pen szefowa francuskiego frontu Narodowego w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita”.

W wywiadzie dla „RZ” Marine Le Pen podkreśla, że przyczyną gospodarczych i społecznych problemów, z którymi zmaga się obecnie Francja, jest polityka prowadzona przez Unię Europejską. Zdaniem liderki Frontu Narodowego jedynym beneficjentem tej polityki są dziś Niemcy. – […] euro to projekt niemiecki, a nie europejski. Został ustanowiony przez Niemcy dla Niemiec. Ta waluta absolutnie nie jest dostosowana do gospodarki francuskiej" - podkreśla.

>>> Czytaj też: Apartheid we Francji. Kraj musi rozwiązać problem „slumsów”

Marine Le Pen podkreśla, że po dojściu do władzy w 2017 roku będzie dążyła do wyjścia Francji z UE i odzyskania suwerenności tego kraju na czterech płaszczyznach – terytorialnej, monetarnej, ekonomicznej oraz prawnej. Le Pen zapowiada m.in. wprowadzenie nowej francuskiej waluty, która mogłaby „doskonale współżyć z euro jako walutą wspólną”, jak również odzyskanie kontroli nad polityką imigracyjną.

Le Pen podkreśla, ze Francja jest obecnie biednym krajem z 9 mln ludzi żyjących w ubóstwie. Szefowa Frontu Narodowego nie widzi możliwości, aby dale uczestniczyć w liberalnej polityce imigracyjnej prowadzonej przez UE. Zdaniem Le Pen alternatywą dla UE w obecnym kształcie jest tzw. Europa narodów, która zostanie zbudowana „na zgliszczach Unii”.

>>> Czytaj też: Francuska gospodarka nad przepaścią?

Rosja odzyskuje należne jej miejsce

W wywiadzie dla „RZ” Le Pen odnosi się również do konfliktu w Donbasie i zajęcia Krymu przez Rosję. – Jestem przede wszystkim zwolenniczką świata wielobiegunowego. Dlatego dobrze, że Rosja odzyskuje swoje miejsce w koncercie narodów jako wielka potęga, którą zresztą jest – podkreśla.

Zdaniem Le Pen aneksja Krymu była działaniem całkowicie uzasadnionym, gdyż od zawsze był on terytorium rosyjskim - „historycznie, kulturowo i językowo”. Jednocześnie Le Pen nie obawia się o to, że Władimir Putin mógłby dążyć do eskalacji konfliktu z rozpoczęcia otwartej wojny z Ukrainą.

>>> Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Tematy: RosjaUkraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj