Rosjanie przeprowadzili pierwszy nalot w Syrii, w pobliżu miasta Homs - podają amerykańskie media.

Wcześniej Rosjanie mieli zażądać od Stanów Zjednoczonych natychmiastowego wycofania samolotów z Syrii. Doniosła o tym stacja FoxNews, powołując się na rozmowę swojej dziennikarki Jennifer Griffin z wysokim amerykańskim urzędnikiem. Według tego samego źródła, Amerykanie nie zamierzaj ulegać rosyjskiej presji i będą kontynuować operację wojskową w Syrii

Rada Federacji, wyższa izba rosyjskiego parlamentu zgodziła się dziś na użycie sił zbrojnych w Syrii. Wniosek złożył prezydent Władimir Putin. Moskwa twierdzi, że jest jedynym państwem, które ma prawo udziału w operacjach wojskowych na terenie Syrii. Rosjanie powołują się na wniosek prezydenta Baszara al-Asada, który oficjalnie poprosił Władimira Putina o pomoc wojskową. W opinii rosyjskich polityków, żaden inny kraj nie został o takie wsparcie poproszony. Moskwa zapewnia, że nie ma mowy o operacji lądowej, a rosyjskie wojsko w Syrii będzie tylko dokonywać nalotów.

Według niezależnych źródeł, w bazie wojskowej Latakia w Syrii stacjonują obecnie cztery rosyjskie samoloty bojowe
Su-34 i ponad 600 rosyjskich żołnierzy.

>>> Polecamy: Rosyjscy eksperci chwalą Putina. "Dopiero teraz zacznie się wojna z islamistami"