Najczęściej powodem kłopotów finansowych jest utrata pracy albo obniżenie osiąganych dochodów. Prezes zarządu BIK InfoMonitor, Sławomir Grzelczak tłumaczy, że sądy coraz częściej przychylają się do kiedy widzą, że nie ma szansy na to, aby ktoś wyszedł na prostą. Zdarza się tak w przypadku rozwodników, "zwłaszcza wtedy gdy pozostaje jedna osoba, ma dzieci na utrzymaniu i jeszcze kredyt" - mówi Sławomir Grzelczak.
A ponieważ od stycznia tego roku zmieniły się i złagodzono kryteria, jakie trzeba spełnić, by ogłosić prywatne bankructwo, coraz więcej osób chce skorzystać z szansy na odbudowę majątku i życie bez długów. To też szansa dla ludzi starszych, którzy obecnie mają najwięcej problemów ze spłatą zadłużeń - dodaje Grzelczak. Mówi, że na przykład ogłoszono upadłość kobiety, która miała 71 lat i 47 kredytów, oraz mężczyzny w wieku 81 lat z 44 kredytami. "I nie trzeba gigantycznych sum" - przekonuje prezes zarządu BIK InfoMonitor. "W pierwszym przypadku to była kwota 35 tysięcy złotych, w drugim 33 tysiące".
Przeciętna kwota, której dłużnicy nie są w stanie spłacać, to 160 tysięcy złotych. Trzeba jednak pamiętać, że składając do sądu wniosek o upadłość nie tylko pozbywamy się długów, ale też tracimy majątek, który w ciągu życia zgromadziliśmy.
>>> Czytaj też: Globalna konkurencja wymusza ustępstwa wobec firm. Płacą za to pracownicy
