Bloomberg: Cena ropy może skoczyć w tym roku nawet do ok. 50 dol.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2016, 16:33
Ropa naftowa
Ropa naftowa/ShutterStock
Ropa nieco podrożała i do końca roku jej cena może jeszcze wzrosnąć. Prognozy przedstawiła agencja Bloomberg. W styczniu ropa była rekordowo tania - baryłka europejskiej odmiany Brent kosztowała nawet 28 dolarów.

Mówiono, że to taniej niż para jeansów, czy - w przeliczeniu na litr - woda mineralna. Tania ropa to na krótką metę pobudzenie gospodarki i radość kierowców, na długą metę zyski nie są aż tak oczywiste, bo ceny tego surowca przekładają się na słabsze dochody państw-eksporterów.

Od końca stycznia kosztuje około 35 dolarów. Według szacunków agencji Bloomberg do końca roku rynek zaobserwuje zwyżki cen, nawet do około 48 dolarów za baryłkę.

- Nie tylko ropa traci na wartości – także miedź, rudy żelaza, aluminium a nawet żywność. Presję na zniżkę podsyca walka o zwiększenie udziałów w rynku firm, które próbują zająć pozycję jak najbardziej dogodną do odrobienia strat, gdy ceny odbiją - zauważa obserwatorfinansowy.pl.

Główne zachowują się jak bobsleje. Spektakularnie spadła cena – ze 100 dol., do poniżej 30 dol. Zimą 2011 r. tona miedzi kosztowała ponad 10 tysięcy dolarów, a w styczniu 2016 r. ok. 4,3 tys. dol. (tu notowania ropy, a tu miedzi). To samo dzieje się z żywnością. Indeks cen żywności FAO spadł ze 170 w 2011 r. do 123 w 2015 roku. To nie koniec wyliczanki. W grudniu 2015 r. po raz pierwszy od dekady ceny rudy żelaza znalazły się poniżej poziomu 40 dolarów za tonę, podczas gdy pięć lat temu (luty/styczeń 2011 r.) w dostawach natychmiastowych (spot) do Chin osiągnęły wysokość aż 187,18 dolarów za tonę.

Notowania surowców pozostają pod nieustannym wpływem najróżniejszych czynników specyficznych (takich m.in. jak nieurodzaje lub kataklizmy, czy zawirowania polityczne w konkretnym kraju – wielkim producencie lub odbiorcy), ale najmocniej oddziałują obecnie procesy globalne, światowe relacje makroekonomiczne, a zwłaszcza brewerie finansowe.

Presję na zniżkę podsyca walka o zachowanie i zwiększenie udziałów w rynku, toczona przez Saudyjczyków i Rosjan na baryłki wydobywane przez obu rywali bez względu na spadające ceny ropy. Chodzi im o zajęcie jak najdogodniejszych pozycji rynkowych na moment, gdy ceny odbiją, a nawet strzelą w górę, co pozwoli zgarniać większość oczekiwanej, przyszłej śmietanki. W styczniu USA i Europa zniosły też sankcje nałożone swego czasu na Iran, otwierając kolejny, duży kurek z ropą, co może podtrzymać tendencję zniżkową w cenach ropy.

>>> Czytaj też: Naftowa klątwa. Państwa orbitujące wokół Rosji tracą podwójnie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj