"Panama Papers": premier Islandii zapłaci głową, Rosja interweniuje

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 kwietnia 2016, 21:05
Islandia, fot. Stephen Finn
Islandia, fot. Stephen Finn /ShutterStock
W związku z aferą "Panama Papers" premier Islandii Sigmundur David Gunnlaugsson poda się do dymisji - poinformował dziennikarzy wiceszef jego partii i jednocześnie minister rybołówstwa i rolnictwa Sigurdur Ingi Johannsson.

Wiceszef Partii Postępowej (PP) mówił dziennikarzom, że ugrupowanie zaproponuje koalicyjnej Partii Niepodległości (PN) jego jako kandydata na nowego premiera.

Wcześniej tego dnia Gunnlaugsson zwrócił się do prezydenta Olafura Ragnara Grimssona o rozwiązanie parlamentu, po tym gdy opozycja zażądała jego dymisji w związku z aferą "Panama Papers".

Również we wtorek Gunnlaugsson groził rozwiązaniem parlamentu w przypadku braku poparcia dla jego gabinetu ze strony partnera koalicyjnego, PN. Premier domagał się, aby PN wsparło go w obliczu afery "Panama Papers". Swoje ultimatum ogłosił po spotkaniu z szefem PN i jednocześnie ministrem finansów Bjarnim Benediktssonem.

chce opozycja w związku z tym, że jego nazwisko pojawiło się w dokumentach kancelarii prawnej z Panamy wyspecjalizowanej w prowadzeniu firm offshore w rajach podatkowych. Z "Panama Papers" wynika, jak podawały agencje, że jesienią 2007 roku Gunnlaugsson i kobieta, z którą się później ożenił, byli udziałowcami firmy Wintris Inc. na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Swoje udziały Gunnlaugsson przekazał potem żonie.

Dzień wcześniej Gunnlaugsson wykluczał możliwość podania się do dymisji w związku z aferą "Panama Papers". W poniedziałek informowano, że nie wszczęto dotychczas śledztwa przeciwko Gunnlaugssonowi. W stolicy kraju doszło do protestów osób domagających się odsunięcia od władzy szefa rządu. (PAP)

Prokuratura generalna Rosji poinformowała we wtorek, że zbada doniesienia na temat rosyjskich powiązań z panamską kancelarią prawną Mossack Fonseca, która pomagała lokować pieniądze w rajach podatkowych - podała we wtorek agencja RIA-Nowosti.

Prokuratorzy sprawdzą, czy prominentni Rosjanie byli beneficjentami fasadowych firm w rajach podatkowych i czy któryś z obywateli rosyjskich złamał prawo. Zabrania ono wysokim rangą urzędnikom i deputowanym posiadania zagranicznych rachunków bankowych.

Badania prokuratury mają również na celu ustalenie, czy działania tych osób i firm nie naruszały rosyjskich zobowiązań wobec społeczności międzynarodowej w zakresie zwalczania korupcji i prania pieniędzy - powiedział rzecznik prokuratury Aleksandr Kuriennoj.

W poniedziałek Kreml zakwestionował wiarygodność dziennikarskiego śledztwa w sprawie dokumentów kancelarii Mossack Fonseca i powiązań prezydenta Rosji Władimira Putin z wielomiliardowymi transakcjami przez firmy offshore, uznając, że doniesienia na ten temat mają na celu zdyskredytowanie rosyjskiego przywódcy przed przyszłymi wyborami. Rzecznik Putina oświadczył, że prezydent nie ma żadnego związku z rachunkami prowadzonymi poza granicami kraju, jakimi dysponuje jego przyjaciel, znany wiolonczelista Siergiej Rołdugin.

W rozmowie z agencją AP Dmitrij Pieskow podkreślił, że w "tych dokumentach nie ma ani słowa o prezydencie Putinie". Domniemane powiązania między rosyjskimi posiadaczami firm offshore a Putinem nazwał "produktem wyobraźni". Medialne doniesienia na ten temat są według Pieskowa przejawem "Putinofobii" i odzwierciedlają uprzedzenia zachodnich mediów wobec rosyjskiego prezydenta.

"Panama Papers", czyli ok. 11,5 mln dokumentów, które wyciekły z kancelarii Mossack Fonseca pokazują, jak znani i bogaci ukrywają przed fiskusem pieniądze w rajach podatkowych. Panamska kancelaria założyła dotąd ponad 200 tys. takich fasadowych firm (shell companies), które jedynie zarządzają włożonymi pieniędzmi, ukrywając, kto jest ich właścicielem. Potwierdziła, że dokumenty są autentyczne. Dokumenty z lat 1977-2015 ujawniło w niedzielę Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), sugerując, iż 140 polityków i innych osobistości oficjalnych z całego świata, w tym 12 obecnych i byłych szefów państw oraz rodziny bądź krąg przyjaciół, ma powiązania z tajnymi firmami offshore.

Na liście tej znajduje się 64-letni Rołdugin, który nigdy nie krył swojej przyjaźni z Putinem. Wiolonczelista powstrzymywał się od wypowiedzi na temat swoich zagranicznych aktywów, a rosyjskiej gazecie powiedział jedynie, że cała sprawa jest "delikatna". "Jeśli pan Rołdugin rzeczywiście miał, lub jeśli nadal ma jakieś firmy, to jest to jego prywatna sprawa, i ma do tego prawo" - powiedział Pieskow.

Rzecznik podkreślił, że skandal wywołany przez "Panama Papers" dowodzi, iż Putin miał słuszność, kilka lat temu wzywając rosyjskich biznesmenów do wycofania z firm offshore swoich aktywów.

Ogólnoświatowe oburzenie spowodowane wyciekiem "Panama Papers" w Rosji ledwo co zostało zauważone - pisze agencja AP. Telewizja i inne państwowe media w dużej mierze ignorują ten temat, zaledwie wzmiankując o zaprzeczeniach ze strony Kremla i koncentrując na wiadomościach związanych z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Na pytanie, czy kontrowersje w sprawie zamorskich firm fasadowych mogą podważyć silne społeczne poparcie dla Putina, Pieskow odpowiedział, iż "zdecydowanie nie mogą". "Nie możemy mówić o żadnym krzyku w Rosji" - zamknął temat, dodając: "szczerze mówiąc, przywykliśmy do tych wszystkich ataków". (PAP)

>>> Czytaj też: "Panama Papers" sięga szczytu władzy? David Cameron zaprzecza powiązaniom

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj