W I kwartale PKB wzrósł o 3 proc., znacznie mniej, niż oczekiwali ekonomiści. Według GUS polska gospodarka rośnie, ale dostała wyraźnej zadyszki. Eksperci zakładali, że PKB w I kw. będzie rósł mniej więcej o 3,4 proc. po wzroście o 4,3 proc. w końcówce ub.r. Nie doszacowali skali spowolnienia w inwestycjach.
– Nastąpiło zapewne wyhamowanie tempa wzrostu inwestycji bądź nawet ich spadek, zwłaszcza że ubiegłoroczna baza była bardzo wysoka. Choć budownictwo mieszkaniowe radzi sobie bardzo dobrze, to jednak wyczerpanie się środków z poprzedniej perspektywy unijnej i jednocześnie opóźnienia w uruchamianiu funduszy z nowej perspektywy dają o sobie silnie znać w przypadku inwestycji infrastrukturalnych – uważa Monika Kurtek, ekonomistka Banku Pocztowego.
Eksperci Raiffeisen Polbanku szacują, że po dwucyfrowym spadku produkcji budowlanej w I kw. wzrost inwestycji mógł wynieść 1–2 proc. rok do roku. Dla porównania pod koniec 2015 r. inwestycje rosły w tempie 4,4 proc. – i już wtedy było to znacznie mniej niż w poprzednich kwartałach. Wystarczyło jednak na tyle, by przy stabilnym wzroście konsumpcji prywatnej osiągnąć 4,3-proc. wzrost PKB.
Zdaniem ekonomistów wzrost przyśpieszy w drugiej połowie roku za sprawą programu „Rodzina 500 plus”. Ekonomiści liczą na to, że wpompowanie w gospodarkę 17 mld zł w postaci dodatków na dzieci powinno pobudzić konsumpcję i podkręcić dynamikę PKB. Raiffeisen Polbank liczy na powrót dynamiki do poziomu 4 proc. rok do roku.
Nie wszyscy są jednak optymistami. Credit Agricole ocenia, że dynamika PKB w całym roku wyhamuje do 2,9 proc. Ekonomiści tego banku widzą szansę na pozytywną niespodziankę, ale powody byłyby inne niż dodatki na dzieci. Według banku polską gospodarkę może pobudzić popyt z zagranicy, zwłaszcza z Niemiec – w kwietniu wyraźnie poprawiła się koniunktura w niemieckim przemyśle.
Reklama

>>> Czytaj też: Ostatnie ostrzeżenie. Trzy oznaki tego, że rynek smartfonów czeka zapaść