Zygmunt Berdychowski - mistrz politycznego slalomu Forum Ekonomicznego w Krynicy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 września 2016, 08:30
Zygmunt Berdychowski z Jarosławem Kaczyńskim (rok 2011)...
Zygmunt Berdychowski z Jarosławem Kaczyńskim (rok 2011)/Dziennik Gazeta Prawna
Wśród polityków panuje przekonanie, że osobiście możesz go nie lubić, ale jeśli nie dostajesz zaproszeń na organizowane przez niego co roku forum, nie istniejesz.

Słyszeliście oy? Żeby nie słyszeć, musielibyście odciąć się od internetu, wyrzucić telewizor i wyjechać w Bieszczady.

W tym roku o Krynicy było wyjątkowo głośno. Odwiedził ją premier Węgier, by zgarnąć przyznawany przez radę programową forum tytuł Człowieka Roku, a potem – na zamkniętym spotkaniu dla specjalnie wyselekcjonowanej publiczności – spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim i rozmawiać o wspólnym froncie działania w Unii Europejskiej. Szansę na skuteczny „networking” – czy na oficjalnych panelach, czy w kuluarach – skrupulatnie wykorzystywali wszyscy goście forum: politycy przeróżnych opcji, prezesi spółek Skarbu Państwa, prywatni biznesmeni, samorządowcy, akademicy, a także eksperci i dziennikarze.

Do ubicia ilu interesów doszło pomiędzy 6 a 8 września? Tego nie sposób oszacować, ale można śmiało strzelać, że bardzo wielu, skoro w tym roku padł frekwencyjny rekord konferencji – , czyli nawet o 1–2 tys. więcej niż w poprzednich latach. Najbardziej cieszy się z niego niewysoki wąsacz, Zygmunt Berdychowski. To on odpowiada za organizację forum.

Mistrz slalomu

W Krynicy wszędzie go pełno. A to udziela na deptaku wywiadów, a to wciela się w rolę konferansjera oficjalnych imprez i moderatora paneli, a to przemyka pod rękę z jakąś prominentną postacią polskiego życia publicznego. Niektórzy twierdzą, że Berdychowski to mistrz slalomu, który perfekcyjnie wyczuwa, kędy wiatr dmie, i dostosowuje charakter forum do aktualnych trendów politycznych. W 2000 r. nagrodzono Aleksandra Kwaśniewskiego, który w październiku tego samego roku w pierwszej turze po raz drugi został prezydentem. W 2007 r. Człowiekiem Roku został nie kto inny, tylko Donald Tusk, który jesienią tego samego roku został premierem. W 2011 r. był to Bronisław Komorowski, który rok wcześniej objął urząd i – jak przewidywano – miał go sprawować przez dwie kadencje. W ubiegłym roku zwyciężył Jarosław Kaczyński. W tym Orban.

Niektórzy piszą złośliwie, że gala wręczenia nagrody to „hołd krynicki”. Berdychowskiemu zarzuca się w forumowych kuluarach oportunizm. „Przecież jeszcze w 2014 r. był radnym sejmiku małopolskiego z ramienia PO!”. Dla niektórych to niepojęte.

Czy jednak czytanie tej postaci w taki prosty, jednowymiarowy sposób jest właściwe?

Treść całego artykułu można przeczytać w weekendowym wydaniu DGP albo tutaj.

>>> Polecamy: W tym roku napłynie do Polski ponad milion Ukraińców? Polskie firmy chętnie ich zatrudnią

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj