Jemen: Wielotysięczna manifestacja przed siedzibą ONZ ws. ataku w Sanie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 października 2016, 21:56
Tysiące Jemeńczyków, wielu z nich uzbrojonych, udało się w niedzielę pod siedzibę ONZ w kontrolowanej przez szyickich rebeliantów Huti Sanie, by domagać się przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa ws. nalotów na uczestników pogrzebu, w których zginęło 140 osób.

O sobotni atak rebelianci oskarżają międzynarodową koalicję pod egidą Arabii Saudyjskiej; koalicja stanowczo temu zaprzecza i ogłosiła natychmiastowe wszczęcie śledztwa w sprawie ataku. Naloty potępiła społeczność międzynarodowa, m.in. ONZ i Unia Europejska.

Celem nalotów była sala, w której trwały uroczystości pogrzebowe związane z pochówkiem ojca ministra spraw wewnętrznych Dżalala al-Rawiszana, członka nieuznawanego przez wspólnotę międzynarodową rebelianckiego rządu. W ataku zginęli m.in. wojskowi oraz przedstawiciele władz rebeliantów.

Komunikat z apelem o przeprowadzenie niezależnego śledztwa w tej sprawie wystosował wcześniej w niedzielę rzecznik MSZ Francji Romain Nadal. Jednocześnie Stany Zjednoczone, które popierają koalicję pod wodzą Saudyjczyków, po nalocie zapowiedziały natychmiastowe dochodzenie i zrewidowanie amerykańskiej pomocy dla trwającej od ponad półtora roku kampanii koalicji przeciw Huti.

Z kolei były prezydent Jemenu Ali Abd Allah Salah, popierany przez Huti, wezwał w niedzielę do ataku na Arabię Saudyjską, a Teheran o współodpowiedzialność za masakrę oskarżył Stany Zjednoczone. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Szamkani powiedział, że w ataku w Sanie użyta została amerykańska broń i Waszyngton musi zostać w związku z tym pociągnięty do odpowiedzialności.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy to społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Salaha. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi uznawanemu przez wspólnotę międzynarodową i popieranemu przez Arabię Saudyjską. Jego władza jest jednak w znacznej mierze iluzoryczna, co wykorzystują aktywne na południu i częściowo wschodzie kraju dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS) i Al-Kaida.

Sunnicka koalicja arabska od marca 2015 roku zwalcza wspieranych przez Iran rebeliantów Huti, zmierzających do obalenia popieranego przez Rijad prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego. (PAP)

ulb/ mc/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj