Plotki zabijają banki na Ukrainie i w Rosji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 grudnia 2008, 07:12
Kryzys na Ukrainie i w Rosji to raj dla rejderów - szemranych biznesmenów, którzy próbują przejmować cudze firmy. W latach 90. ich bronią był kałasznikow i łapówka, teraz do repertuaru włączyli dezinformację

Wiadomość, że Prominwestbank, szósty co do wielkości bank Ukrainy, ma kłopoty, wyglądała zupełnie wiarygodnie. To był wrzesień, akurat zaczynał się światowy kryzys finansowy. Doniecki oddział banku szykował właśnie ponad 400 mln hrywien (ok. 200 mln zł) na wypłaty dla górników i hutników. Nagle setki klientów banku dostało SMS-a, że bankowi brakuje pieniędzy. Plotkę powtarzały portale internetowe, rozpuszczano je także w marszrutkach - popularnych busikach, które wożą pasażerów, oraz w kopalniach.

Żeby uwiarygodnić informację, rejderzy zablokowali część bankomatów banku. Zrobili to w weekend, kiedy bank nie miał możliwości uzupełnienia zapasów gotówki. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać - przed bankomatami w Doniecku ustawiały się długie kolejki przestraszonych ciułaczy. Wybuchła panika. Potrzeba było tylko kilku dni, żeby Prominwestbankowi zajrzało w oczy widmo bankructwa. Narodowy Bank Ukrainy nie dopuścił jednak do plajty banku - wyznaczył mu zarząd komisaryczny i dokapitalizował - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj