Wysoki Trybunał - sąd wyższej instancji - określi, czy rząd premier Theresy May musi zasięgnąć opinii parlamentu zanim zainicjuje Brexit, co - jak komentuje AFP - może ten proces zablokować.

Jeżeli sąd uzna konieczność konsultowania tej decyzji z parlamentem, może to doprowadzić do opóźnienia procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE, a także do trudnej konfrontacji między wymiarem sprawiedliwości a gabinetem May - wyjaśnia AFP.

Większość deputowanych do brytyjskiego parlamentu opowiedziała się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

Reklama

Brytyjska premier uważa jednak, że nie musi mieć aprobaty parlamentu, by uruchomić artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego, co byłoby formalnym początkiem Brexitu.

May skłonna jest tylko do niewielkiego ustępstwa na rzecz deputowanych, dając im prawo do regularnego analizowania rządowej strategii dotyczącej Brexitu.

Wniosek o rozpatrzenie prawa parlamentu do ewentualnego zaakceptowania procesu wychodzenia z UE złożyli zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w Unii. Argumentują oni, że May i jej gabinet nie mają uprawnień do wdrożenia artykułu 50 bez jednoznacznego poparcia parlamentu.

We wrześniu brytyjski minister ds. Brexitu David Davis oznajmił, że parlament będzie zapewne musiał zaaprobować część aktów prawnych niezbędnych do wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej.

Davis przypomniał wówczas ustawę z 2010 roku (Reform and Governance Act 2010), przewidującą między innymi przedkładanie parlamentowi do zaaprobowania większości traktatów międzynarodowych.

W referendum z 23 czerwca większość Brytyjczyków opowiedziała się za Brexitem i premier May podkreśla, że wolę narodu trzeba uszanować.

>>> Czytaj też: Wciąż spada liczba Polaków, ale wolniej niż rok wcześniej. Znamy najnowsze dane GUS