Magiczny opis zamówienia

Reklama

Śledczy odsłaniają mechanizm, jaki funkcjonował na styku służby zdrowia i dostawcy sprzętu. Rozgrywającym był przedstawiciel firmy. Jak ustalili funkcjonariusze, potrafił bardzo szybko nawiązywać nieformalne relacje z urzędnikami szpitali i przychodni, szczególnie tymi, pracującymi w komisjach przetargowych. W jaki sposób pracownicy komisji ustawiali przetargi, by wygrywała je właśnie ta konkretna firma? Agenci CBA wskazują jeden kluczowy obszar - przygotowanie opisu przedmiotu zamówienia. Przedmiot zamówienia można bowiem tak sformułować, że kryteria spełni tylko jeden wykonawca czy producent.

W przypadku wspomnianego śledztwa chodziło o dostawę ambulansów z wyposażeniem, wartość – 5 mln złotych. Jest się o co bić. I firma razem ze „swoimi” członkami komisji przetargowej się biła. Brzmi jak sprawa sprzed lat? To śledztwo z tego roku. Manipulowanie opisem przedmiotu zamówienia tak, by wygrywała je konkretna firma, to wciąż bardzo aktualna patologia. W przypadku przetargu na karetki proceder był nawet jeszcze bardziej ostentacyjny: w wyniku zakulisowych rozmów, placówki publicznej służby zdrowia ogłaszały konkursy na dostawy sprzętu z wykorzystaniem kryteriów przygotowanych przez znanego dostawcę tego typu urządzeń, który również ubiegał się o udzielenie zamówienia – informują agenci CBA. Skracając ich relacje – firma, która startowała w przetargu, sama pisała kryteria tego przetargu dla publicznej placówki służby zdrowia.

Kolejny przetarg to jednak jeszcze wyższy poziom patologii. W przetargu na budowę hali wygrywa wykonawca, który nie ma doświadczenia, ale oferuje termin realizacji krótszy o 2 miesiące od konkurenta, który ma spore doświadczenie w stawianiu hal. Wygrywa firma bez doświadczenia i... zleca wykonanie firmie, która je miała i przetarg przegrała. Następnie zwycięzca przetargu aneksuje umowę ze zleceniodawcą, który wydłuża czas na realizację… o 2 miesiące, czyli jedyny argument, który zdecydował o wygranej. W efekcie firma, która przetarg przegrała wykonała halę na identycznych warunkach, jakie zaproponowała w przetargu, tylko jako podwykonawca firmy bez doświadczenia. Sens przetargu? Żaden. Przynajmniej dla podmiotu, który go ogłosił.

Niezwykłe wydaje się też to, w jakich miejscach dochodzi do nieprawidłowości przy przetargach. Agenci odkryli je bowiem przy przetargu na samochody dla… Izby Administracji Skarbowej. Analiza przetargu na 32 szt. samochodów wykazała, że opis przedmiotu zamówienia wskazywał na jednego producenta. W toku analizy zwrócono się do zamawiającego o wyjaśnienie, dlaczego w przetargu zastosowano parametry ograniczające możliwość wyboru – czytamy w dokumentach CBA. Co stało się potem? Organizator przetargu zmienił parametry, rozszerzył krąg dostawców, efektem było zaoszczędzenie miliona złotych i wybór aut, które spełniały racjonalne kryteria.

Ustawka nasza powszednia

O ustawianiu przetargów rozmawiam z przedsiębiorcą, który od 30 lat działa na polskim rynku. Produkuje urządzenia elektryczne wykorzystywane w obiektach użyteczności publicznej. Opowiada, że w niektórych ogłoszeniach o przetargach od razu widzi produkty swojej konkurencji. W ogóle nie traci wtedy czasu na składanie dokumentów, bo opis przedmiotu zamówienia jest skopiowany z opisu parametrów technicznych innej firmy. Jego zdaniem do przetargu opisy te nie zawsze trafiają na skutek działania kogoś z komisji przetargowej, ale na skutek działania projektanta, który do swojego projektu po prostu wstawia parametry urządzeń znajomej firmy, a komisja przetargowa temu nie przeciwdziała. Przy przetargu na jeden ze szpitali przedsiębiorca skontaktował się z władzami placówki, która go zlecała i zapytał, czy zdają sobie sprawę z tego, że przetarg faworyzuje jednego z producentów. Wywołał popłoch i lawinę próśb o to, by w tym przetargu także wystartował. Odmówił.

Inny przedsiębiorca, z którym rozmawiam zajmuje się produkcją materiałów wideo. Opowiada o przetargu, w którym pewna publiczna instytucja zapisała, że materiał wideo, który zleca ma powstać przy użyciu dwóch cyfrowych aparatów (lustrzanek), wymieniając dokładną charakterystykę aparatów. Dlaczego nie za pomocą kamer tylko tych konkretnych aparatów? - pyta właściciel firmy i dodaje, że kamery mogłyby mieć wyższą jakość, ale widocznie ktoś kto miał wygrać przetarg dysponował akurat aparatami o takich parametrach, jakie wskazano w przetargu. Gdyby opisano standard jakości np. 4k czy Full HD, byłoby to zasadne, a narzędzia jakimi dochodzi się do tej jakości, powinny być drugorzędne. Jednak nie były. Powody wydają się oczywiste.

Obraz z policyjnych danych

Pytam więc Komendę Główną Policji o liczbę postępowań dotyczących ustawiania przetargów. Funkcjonariusze zlecają analizę w działach, które się tym zajmują i okazuje się, że w okresie od 1 stycznia do 30 października minionego roku zostało wszczętych 71 postępowań z art. 305 k.k., a w analogicznym okresie w 2022 r. - 72 postępowania. Z danych, które policja była w stanie wyodrębnić ze swoich statystyk wynika, że średnio każdego miesiąca śledczy wykrywają 7 ustawionych przetargów. Artykuł 305 Kodeksu karnego, na który powołują się policjanci, brzmi: kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udaremnia lub utrudnia przetarg publiczny albo wchodzi w porozumienie z inną osobą działając na szkodę właściciela mienia albo osoby lub instytucji, na rzecz której przetarg jest dokonywany, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Warto zauważyć, że tych 7 postępowań miesięcznie to dane wyłącznie z policji. O statystyki poprosiłem także CBA, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Gdy reguły gry zniechęcają do gry

Można by uznać, że ustawianie przetargów to jedna z powszechnych patologii życia gospodarczego i lepiej się nią nie zajmować, ale byłaby to perspektywa błędna. Wiara w równe szanse przy rozstrzyganiu przetargów może być jednym z motywatorów do prowadzenia działalności gospodarczej. Gdy zaczynamy mieć poczucie, że gra nie jest jasna, a zasady mogą kogoś faworyzować, właściciele firm tracą poczucie pewności funkcjonowania w gospodarce. To ma wpływ na całość gospodarki.

Dr Tomasz Bojkowski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu zwraca uwagę na relację między patologią ustawiania przetargów, a ryzykiem przedsiębiorcy, z którego zdaje sobie sprawę, ale pod warunkiem, że jest w stanie operować w gospodarce jasnych zasad: - Działalność gospodarcza zawsze wiąże się z ryzykiem, które jest przez przedsiębiorców brane pod uwagę przy podejmowaniu aktywności na danym rynku. Oczywiście, ryzyko może być niedoszacowane lub przeszacowane, ale zawsze sprowadza się do wyboru optymalnych rozwiązań, które pozwalają konkurować, czy to ceną, czy też jakością dostarczanych dóbr. W przypadku ustawiania przetargów ujawnia się dążenie do szukania dojścia do osób decyzyjnych, co wypiera działanie nakierowane na dostarczane dobro, cenę, jakość" – mówi dr Tomasz Bojkowski z Katedry Finansów Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Badacz zwraca w ten sposób uwagę na jedną z poważniejszych obaw przy decydowaniu o aktywności gospodarczej i w czasie jej prowadzenia – możliwość odpowiadania na ryzyka.

Większość z nich jest znana: konkurencja, możliwość wystąpienia kryzysów, zmienność cen materiałów, ale jeśli do nich dochodzą ryzyka patologii (ustawianie przetargów), to prowadzenie firmy staje się dużo mniej przewidywalne, a jak dodaje dr Bojkowski: "Stabilność reguł prowadzenia aktywności gospodarczej stanowi podstawę wzrostu gospodarczego. Innymi słowy, stabilność reguł, ale i jakość wymagań czy warunków wejścia na rynek sprzyja eliminowaniu niepewności wśród przedsiębiorców i zachęca do podejmowania ryzyka".

Dlatego walka ze zjawiskiem ustawiania przetargów ma swój wymiar kryminalny, ale także wpływa na funkcjonowania gospodarki. Czeka nas czas coraz większej liczby ryzyk, warto eliminować za wszelką cenę te, które nie wynikają ze zwykłego biegu życia gospodarczego, lecz z gospodarczego cienia.

Kolejny przetarg i kolejny mechanizm ustawiania - CBA odkryło go w urzędzie w Białej Podlaskiej. Ustalenia śledczych wskazują, że urzędnicy przekazywali przedsiębiorcom informacje poufne dotyczące planowanych inwestycji w zakresie infrastruktury drogowej, w tym przebudowy i remontu dróg, zatok autobusowych, ścieżek rowerowych – informują śledczy i dodają bardziej precyzyjny opis tego, w jaki sposób manipulowano przetargami. - Wszystko wskazuje na to, że faworyzując oferentów uzgadniali z nimi opis przedmiotu zamówienia, kwotę przeznaczoną na realizację inwestycji oraz wymagania związane z planowanymi zadaniami, stawiając ich w uprzywilejowanej pozycji względem innych potencjalnych wykonawców. Znów mamy więc wspólne ustalanie kryteriów przetargu, ale także kolejny ważny element, który daje przewagę – informację o nadchodzących inwestycjach, która pozwala się do niej przygotować, i kwotę, która będzie przeznaczona na inwestycje. Firma, która startowała w przetargu znała więc przed innymi oferentami wszystkie jego najważniejsze założenia i to z nią stworzony był opis. To miażdżąca przewaga.