Budweiser ma nowych akcjonariuszy. Ale to nie na dywidendach im zależy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 marca 2023, 07:22
piwo, Budweiser
Budweiser ma nowych akcjonariuszy. Ale to nie na dywidendach im zależy/Shutterstock
Od lat 30. XX wieku marka Budweiser wykorzystuje konie do reklamy i promocji swoich produktów. A konkretnie – szkockie konie zimnokrwiste rasy Clydesdale. Pierwszy występ zwierzęcia podczas promocji piwa datowany jest na 7 kwietnia 1933 roku, kiedy to uświetnił on uroczyste obchody zniesienia prohibicji w USA.

Te miłe zwierzęta, charakteryzujące się krowią postawą tylnych nóg, do tego stopnia zostały wprzęgnięte w służbę marce piwnej, że nazywa się je czasem Budweiser Clydesdale. Do budowania pozytywnego wizerunku marki z pewnością mocno się przyczyniły. Czy jednak im samym wyszło to na dobre?

PETA wśród akcjonariuszy Budweisera

Jak pisze Amy Buxton dla portalu „Plant Based News”, do grona akcjonariuszy firmy Anheuser-Busch InBev, do której należy marka Budweiser, dołączyli ostatnio przedstawiciele PETA. Jest to jedna z największych na świecie organizacji zajmujących się walką o prawa zwierząt. Członkowie PETA chcą się dostać na forum zarządu firmy, aby poruszyć temat znęcania się nad końmi. 

Zdaniem organizacji właściciele marki Budweiser wprowadzają w błąd opinię publiczną, twierdząc, że ich zabiegi estetyczne na zwierzętach ograniczają się do podcinania im włosów, gdy tymczasem przeprowadzają u źrebaków zabieg odcinania ogonów. Robią to przy pomocy skalpela, albo wiązania odcinającego dopływ krwi, które sprawia, że po jakimś czasie ogon obumiera i odpada.

Walka o koński ogon

Zdaniem obrońców i obrończyń praw istot nieludzkich obcinanie ogonów to okrucieństwo, któremu należy się przeciwstawić.

Aktywistki i aktywiści utrzymują, że zabieg pozbawienia ogona naraża konie na urazy psychiczne oraz sprawia, że mogą mieć one problemy z utrzymaniem równowagi. Ogranicza to też ich możliwość komunikacji z innymi osobnikami i czyni podatnymi na choroby. Stają się też łatwym łupem dla owadów, do odganiania których służy koniowi właśnie ogon. Działacze i działaczki prozwierzęce mają poparcie Amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii.

Praktyka przycinania koniom ogonów jest uznawana za nielegalną w 10 stanach Ameryki, a także w wielu innych państwach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Szwecji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj