Notowania ropy naftowej spadają. Ale to tymczasowa sytuacja

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 września 2022, 08:01
Ropa naftowa i pieniądze
<p>Ropa naftowa i pieniądze</p>/Shutterstock
Notowania na giełdach są niższe niż przed wojną. Na stacjach paliw będą kolejne obniżki, ale na wielkie spadki nie ma co liczyć

Ceny ropy naftowej na międzynarodowych giełdach znalazły się w ubiegłym tygodniu na poziomach ostatni raz obserwowanych przed wybuchem wojny w Ukrainie. Baryłka gatunku WTI kosztowała ok. 81,5 dol., a Brent mniej niż 90 dol. W piątek nastąpiło lekkie odbicie, ale nadal ceny są daleko od szczytu z początku marca w okolicach 130 dol.

- Od początku czerwca notowania ropy utrzymują się w trendzie spadkowym i obecnie znalazły się na najniższych poziomach praktycznie od początku roku. Baryłka WTI kosztuje już niewiele więcej niż 80 dol. Niewiele zmieniła zatem decyzja krajów OPEC+ o ograniczeniu wydobycia od października - mówi Rafał Sadoch, analityk BM mBanku. Zwraca uwagę, że kartel i tak produkuje mniej, niż pozwalają mu obecnie limity. W ubiegłym tygodniu OPEC+, czyli Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową i jej sojusznicy, podjęła decyzję o zmniejszeniu produkcji ropy w październiku o 100 tys. baryłek dziennie. Skala cięcia produkcji nie jest jednak duża, dlatego nie wpłynęło to na notowania surowca.

Rafał Sadoch tłumaczy, że nerwowość, jaka miała miejsce w pierwszej połowie roku, wynikała z możliwości ograniczenia podaży ze strony Rosji. Teraz wiadomo, że zakręcanie kurka dotyczy raczej gazu, zatem napięcie na rynku ropy się zmniejszyło. W dodatku globalna gospodarka zaczęła coraz wyraźniej spowalniać, a w Chinach - gdzie zużycie surowca jest największe na świecie - przywracane są ponownie obostrzenia covidowe, ograniczające popyt. Zapotrzebowanie na ropę jest ściśle powiązane z koniunkturą, a okresy gospodarczych kryzysów dotychczas zawsze bardzo wyraźnie oddziaływały na rynek paliw.

- To wszystko ciąży na notowaniach. W sytuacji gdy konflikt z Rosją będzie kontynuowany, jego efekty mogą się ponownie przenieść na rynek ropy naftowej. Z tego względu nie można powiedzieć, że najgorsze jest już za nami - mówi analityk BM mBanku.

Nie bez znaczenia dla sytuacji na giełdach jest także polityka banków centralnych, w tym amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Według zapewnień Jerome Powella, szefa Fed, będzie ona nadal podnosić stopy procentowe, co może dalej umacniać dolara. To z kolei oznaczać będzie presję na ceny ropy, ponieważ to w amerykańskiej walucie rozlicza się kontrakty paliwowe na całym świecie. Od początku roku amerykańska waluta umocniła się względem euro o prawie 12 proc., a wobec złotego o ponad 16 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj