Główny Urząd Statystyczny podał, że sprzedaż detaliczna w cenach stałych w maju 2020 r. spadła o 7,7 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym wzrosła o 14,9 proc. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących spadła w ubiegłym miesiącu o 8,6 proc. rdr.

"Poprawę odnotowano we wszystkich raportowanych przez GUS kategoriach (względem kwietnia). Szczególnie wyróżnia się kategoria tekstylia, odzież, obuwie, gdzie w ujęciu m/m sprzedaż podniosła się więcej niż dwukrotnie. Duży wpływ na wolumen sprzedaży miały też samochody - w stosunku do kwietnia zakupy w tej kategorii podniosły się o blisko 50 proc. (w cenach stałych)" - napisali w komentarzu analitycy ING Rafał Benecki i Piotr Pawłowski.

Wskazali, że dane o odwiedzinach w sklepach, np. Google mobility reports, sugerowały mniejszą skalę odbicia – w maju konsumenci odwiedzali sklepy około 30 proc. rzadziej niż przed kryzysem. Ich zdaniem wynik sprzedaży detalicznej sugeruje więc istotny wzrost wartości przeciętnego koszyka zakupów.

"Takie mocne odbicie sprzedaży detalicznej jest zjawiskiem typowym dla miesięcy po zniesieniu restrykcji związanych z epidemią. Pokazuje działanie popytu odroczonego, obserwowaliśmy takie zachowania po ustępowaniu licznych epidemii w Azji. Dane za czerwiec również mogą być bardziej optymistyczne i roczna dynamika sprzedaży zbliży się do 0 proc. r/r." - ocenili.

Dodali, że po mocnym odbiciu sprzedaży detalicznej, w kolejnych miesiącach powrót do boomu konsumpcyjnego sprzed epidemii będzie trudny. "Dane o odwiedzinach w sklepach za czerwiec sugerują, że konsumenci odwiedzali je kilkanaście procent rzadziej niż przed kryzysem. Około 50 proc. właścicieli sklepów w galeriach handlowych uważa, że obecnie działalność tamże jest nieopłacalna i szybko się to nie zmieni" - napisali analitycy.

Reklama

Według nich wciąż wysoki poziom zachorowań w Polsce sugeruje dalszą ostrożność konsumentów. Zaznaczyli, że w kolejnych miesiącach na zachowania konsumentów wpływać będzie także niepewność związana z rynkiem pracy. "Ostatnie dane z krajowego rynku pracy pokazały silny spadek dynamiki płac i zatrudnienia. Duży pakiet fiskalny, jaki uruchomił polski rząd zapewne ograniczył skok bezrobocia a zatem spadek skłonności do wydawania, niemniej jednak epidemia i spowolnienie gospodarcze odcisną swoje piętno na zachowaniach gospodarstw domowych jeszcze przez wiele miesięcy" - czytamy w komentarzu.

Analitycy wstępnie szacują, że spadek PKB w drugim kwartale tego roku może wynieść około 8,5 proc. r/r wobec 9,3 proc. r/r oczekiwanych wcześniej.