Wypadek Tesli ze skutkiem śmiertelnym. Autopilot nie zadziałał. Jest już pozew

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 czerwca 2025, 10:24
Tesla Model S
Wypadek Tesli ze skutkiem śmiertelnym. Autopilot nie zadziałał. Jest już pozew/Tesla
Spadkobiercy trzech osób, które zginęły w wypadku Modelu S z 2024 r. wyposażonego w autopilota i funkcje pełni autonomicznej jazdy, pozwali Teslę. Do wypadku doszło we wrześniu ubiegłego roku na Garden State Parkway w New Jersey.

Pozew dotyczy śmierci trzech osób Davida Dryermana, 54 lata, jego żony Michele, 54 lata i ich córki Brooke, 17 lat. Pozew, w którym śmierć pasażerów Tesli przypisano „wadliwej i nierozsądnie niebezpiecznej konstrukcji samochodu”, został złożony w sądzie federalnym w Camden w stanie New Jersey.

Kłopoty Tesli z autopilotem

Firma najbogatszego człowieka świata Elona Muska, od dawna zmagała się z pytaniami o bezpieczeństwo swojej technologii jazdy autonomicznej.

Tesla twierdzi, że jej funkcje są przeznaczone dla kierowców „w pełni uważnych”, którzy korzystają z tych funkcji z rękami na kierownicy. Włącznie funkcji wspomagania kierowcy nie sprawia, że pojazd staje się autonomiczny - twierdzi Tesla., choć w 2016 r. Elon Muska twierdził inaczej. Prawnicy w pozwie powołali się na wypowiedź Muska z tego roku, w której stwierdził, że Autopilot jest „prawdopodobnie lepszy” od ludzkich kierowców.

W grudniu 2023 r. pod presją Krajowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Tesla zgodziła przeprowadzić gigantyczna akcję serwisową. Wtedy ponad 2 milionów pojazdów w Stanach Zjednoczonych zostało wezwanych do serwisu w celu dodania zabezpieczeń do Autopilot (ADAS).

Okoliczności wypadku

Reuters przypomina, że 14 września 2024 r. Model S, którym jechali Dryermanowie wracali z festiwalu muzycznego, wypadł z drogi w Woodbridge Township w stanie New Jersey. Auto uderzyło w znak, barierkę ochronną i betonową podporę mostu.

W skardze stwierdzono, że powodem wypadku była wadliwa konstrukcja samochodu, która doprowadziła do zjechania auta z pasa ruchu, a brak konieczności awaryjnego hamowania uniemożliwił zatrzymania auta.

Prawnicy powodów twierdzą, że Tesla nie ostrzegła Davida Dryermana, który prowadził pojazd, że jego Model S jest niebezpieczny. „Tysiące kierowców Tesli polegało na technologii ADAS tej firmy, jakby była ona w stanie zapewnić bezpieczną, w pełni autonomiczną jazdę po drobnych aktualizacjach oprogramowania, podczas gdy w rzeczywistości nie jest w stanie bezpiecznie poradzić sobie z szeregiem rutynowych scenariuszy na drodze bez ingerencji kierowcy” – Reuters cytuje fragment skargi.

Źródło: Reuters

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj