TSUE po raz kolejny po stronie "frankowiczów"

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
14 grudnia 2023, 10:30
[aktualizacja 14 grudnia 2023, 12:21]
Franki szwajcarskie
Franki szwajcarskie/ShutterStock
Trybunał Sprawiedliwości UE po raz kolejny po stronie "frankowiczów". Termin przedawnienia dla banku zaczyna biec w tym samym momencie co dla konsumenta.

Przepisy unijnej dyrektywy 93/13 nie pozwalają na to, by w przypadku uznania umowy kredytowej za nieważną termin przedawnienia roszczeń banku wobec klienta zaczynał biec dopiero w chwili, w której ,,umowa staje się trwale bezskuteczną” tzn. po uprawomocnieniu się orzeczenia sądu. Nie można przyjąć takiej wykładni, ze względu na to, że termin przedawnienia kredytobiorcy zaczyna biec już od momentu, w którym dowiedział się albo powinien się dowiedzieć o nieuczciwym charakterze umowy kredytowej, powodującej jej nieważność - stwierdził dziś Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku w sprawie C-28/22. 

Izabela Kałużyńska, adwokat z kancelarii Kałużyńska i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych uważa wyrok TSUE za ważny, ale nie przełomowy. Według niej tezy zawarte w dzisiejszym orzeczeniu to potwierdzenie tego, co zostało już wyartykułowane w poprzednich wyrokach. Nie można też oczekiwać od Trybunału, by udzielił jasnej odpowiedzi, niewymagającej jakiekolwiek dodatkowej interpretacji przez sąd orzekający. Orzeczenia TSUE z założenia mają  charakter abstrakcyjny, a ta uniwersalność w tym przypadku rodzi kolejne pytania.

 

-TSUE wskazał, że data, od której biegnie termin przedawnienia, musi być taka sama dla obu stron. To dobrze, bo dzięki temu banki nie będą przedłużać postępowań. Ze strony TSUE nie padła jednak żadna konkretna data, od której ma się liczyć termin przedawnienia - to zadanie dla sądów w oparciu o prawo krajowe - komentuje Izabela Kałużyńska. 

Karolina Marusińska-Bilbin, radca prawny i partner w KMB Legal - kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Marusińska-Bilbin wskazuje jednak konkretny termin, który według niej można wywieść z dzisiejszego orzeczenia. 

-Zmieniono koncepcję tego, od kiedy powstaje wymagalność roszczenia tzn. nie od złożenia oświadczenia kredytobiorców, tak jak to sugerował SN w uchwale z 2021 r., ale od daty wezwania do zapłaty, zarówno dla konsumenta, jak i dla banku - mówi Karolina Marusińska - Bilbin. 

Inaczej orzeczenie TSUE zinterpretował Związek Banków Polskich, który w wydanym dziś komunikacie wskazał, że ,,termin przedawnienia dla obu stron należy liczyć od złożenia przez klienta wyraźnego oświadczenia, że zna konsekwencje upadku umowy. Jest to zgodne z dotychczasowym orzecznictwem polskich sądów po uchwale 7 sędziów SN z 7 maja 2021 r”. 

Trybunał wyjaśnił także, że na banku nie spoczywa obowiązek sprawdzenia tego, czy konsument ma wiedzę o skutkach unieważnienia umowy kredytowej bądź o braku możliwości dla jej dalszego obowiązywania, w przypadku usunięcia jej postanowień niezgodnych z prawem. 

Bank bez możliwości powoływania się na prawo do zatrzymania 

Dodatkowo bank, po unieważnieniu umowy, nie może powoływać się na tzw. prawo zatrzymania, umożliwiające mu zatrzymanie świadczeń pobranych od konsumenta tzn. odsetek kredytowych oraz opłat oraz uzależnienie ich zwrotu od przedstawienia przez kredytobiorcę oferty zwrotu świadczeń, które otrzymał od banku tj. kapitału. Analogicznie wygląda zakaz uzależnienia zwrotu odsetek i opłat przez bank od uzyskania gwarancji zwrotu kapitału przez klienta. Ten mechanizm działa jednak jedynie wtedy, gdy wykonanie przez bank tzw. prawa zatrzymania pozbawiłoby jego klienta prawa do ustawowych odsetek za opóźnienie w wypłacie niesłusznie pobranych świadczeń przez bank.   

Po dzisiejszym wyroku banki, które dotychczas nie spieszyły się z doprowadzeniem procedury uznania umowy kredytowej za nieważną, najprawdopodobniej zmienią taktykę. Zrównanie przez TSUE daty, o której biegnie termin przedawnienia dla klientów i banków, powoduje, że obu stron będzie zależało na jak najszybszym doprowadzenia do rozstrzygnięcia sporu. W przeciwnym razie, na skutek upływu trzyletniego terminu, część należnych roszczeń mogłaby ulec przedawnieniu. 

-Prawo zatrzymania umożliwiało bankom uniknięcie naliczania odsetek należnych kredytobiorcy. Nadto, do tej pory banki, zupełnie niesłusznie powołując się na to prawo, mogły zatrzymywać pieniądze wpłacone przez kredytobiorcę i uzależnić ich zwrot od zaoferowania przez konsumenta zwrotu kapitału. Według mnie znacznie prostszym sposobem na wyrównanie wzajemnych roszczeń między bankiem a jego byłym klientem byłoby użycie instytucji potrącenia po zakończeniu postępowania sądowego. Często przecież bank w momencie unieważnienia umowy dysponuje już pełną kwotą kapitału, dlatego nie ma powodu, by żądał on od kredytobiorcy, aby ten wyraził gotowość jej wpłaty po raz kolejny - wyjaśnia Izabela Kałużyńska. 

Dzisiejszy wyrok TSUE był odpowiedział na pięć pytań, które w lipcu 2022 r. w trybie prejudycjalnym zadał sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Najważniejsze, z punktu widzenia "frankowiczów", pytanie dotyczyło wyznaczenia daty, od której zaczyna biec termin przedawnienia roszczeń w relacji banku z jego klientem. Sędzia zaproponował cztery możliwe warianty tej daty: poinformowanie banku przez kredytobiorcę o roszczeniach względem niego z tytułu zarzutów związanych z abuzywnymi postanowieniami umowy kredytowej, a następnie wniesienie przez kredytobiorcę pozwu do sądu; złożenie przez niego oświadczenia o świadomości skutków związanych z unieważnieniem umowy kredytowej; zweryfikowanie stopnia tej świadomości przez sąd czy też wydanie przez sąd prawomocnego wyroku, kończącego spór między bankiem a jego klientem. 

Banki zmienią taktykę?

Dzisiejszy wyrok TSUE był odpowiedział na pięć pytań, które w lipcu 2022 r. w trybie prejudycjalnym zadał sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Najważniejsze, z punktu widzenia frankowiczów, pytanie dotyczyło wyznaczenia daty, od której zaczyna biec termin przedawnienia roszczeń w relacji banku z jego klientem. Sędzia zaproponował cztery możliwe warianty tej daty: poinformowanie banku przez kredytobiorcę o roszczeniach względem niego z tytułu zarzutów związanych z abuzywnymi postanowieniami umowy kredytowej, a następnie wniesienie przez kredytobiorcę pozwu do sądu; złożenie przez niego oświadczenia o świadomości skutków związanych z unieważnieniem umowy kredytowej; zweryfikowanie stopnia tej świadomości przez sąd czy też wydanie przez sąd prawomocnego wyroku kończącego spór między bankiem a jego klientem. 

Choć pytania prejudycjalne zadano w sprawie dotyczącej sporu konkretnego klienta z Getin Noble Bank (dziś - po przymusowej restrukturyzacji - działającym jako Velo Bank), to odpowiedź TSUE będzie wskazówką interpretacyjną dla polskich sądów, rozstrzygających także inne, podobne sprawy frankowe. 

-W świetle grudniowych i czerwcowych uchwał TSUE ugoda z bankiem na innych zasadach niż wynikających z dotychczasowego orzecznictwa TSUE jest bezprzedmiotowa i mało opłacalna - podsumowuje Karolina Marusińska-Bilbin

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 14 grudnia 2023 r. w sprawie C-28/22.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj