"W ostatnich dniach złoty słabł i jest to tendencja widoczna w przypadku walut gospodarek wschodzących. Polska na rynku finansowym nadal jest zaliczana do grona gospodarek wschodzących. Moim zdaniem osłabienie złotego to głównie efekt pogorszenia nastrojów inwestycyjnych na świecie, szczególnie wobec gospodarek wschodzących. Powodem tego jest wzmocnienie oczekiwań na szybkie podwyżki stóp procentowych Stanach Zjednoczonych" - powiedział PAP Bujak.

Wyjaśnił, że kursy walut tej grupy państw, czyli zaliczanych do gospodarek wschodzących są pod presją nasilenia rynkowych oczekiwań na normalizację polityki pieniężnej przez amerykański bank centralny.

Reklama

Bujak zwrócił uwagę, że po bardzo wysokim odczycie inflacji w Stanach Zjednoczonych w poprzednim tygodniu, dolar wyraźnie się umacnia.

"W tej chwili kurs dolara wobec euro jest najmocniejszy od lipca ubiegłego roku i umocnienie dolara jest zazwyczaj negatywne dla walut gospodarek wschodzących, w tym dla złotego" - powiedział główny ekonomista PKO BP.

Jego zdaniem osłabieniu polskiej waluty mogą sprzyjać specyficzne lokalne czynniki, jak mniej zdecydowane podwyższanie stóp procentowych w Polsce niż np. w Czechach, co powoduje, że kurs polskiej waluty zachowuje się słabiej wobec głównych walut niż kurs czeskiej korony.

Polska waluta osłabia się od ubiegłego tygodnia. O ile jeszcze w środę za euro trzeba było zapłacić poniżej 4,60 to już 12 listopada kurs przebił poziom 4,64 zł za euro. We wtorek kurs polskiej waluty nadal się osłabiał przebijając poziom 4,66, ale przed godziną 16:00 doszedł do 4,65.

Złoty osłabił się również wobec amerykańskiej waluty. Pod koniec ubiegłego tygodnia za dolara trzeba było zapłacić około 3,97 zł. Poziom 4,00 został przebity jeszcze 10 listopada i od tego czasu amerykańska waluta cały czas zyskuje na wartości. We wtorek kurs amerykańskiego dolara wzrósł do około 4,10 zł.