Po ogłoszeniu danych o inflacji w USA euro w środę przez chwilę było warte mniej niż dolar amerykański. Kurs EUR/USD spadł do poziomu 0,99991. Waluty osiągnęły parytet po raz pierwszy od 2002 roku. Tylko w tym roku wspólna waluta osłabiła się o 12 proc. Ok. godziny 15:20 jedno euro kosztowało już 1,002 dolara. Tylko w tym roku wspólna waluta osłabiła się o 12 proc. Słabnie też złoty – kurs EUR/PLN wynosi teraz 4,82, a USD/PLN - 4,81. Frank szwajcarski kosztuje 4,90 zł.

„EURUSD osuwa się od prawie półtora roku, spadając w tym okresie z ponad 1.22 do 1.00 obecnie. Co napędzało ten spadek? Dużą rolę odegrała polityka pieniężna. Podczas gdy Fed z dużym wyprzedzeniem zakomunikował zamiar rozpoczęcia normalizacji polityki, ECB upierał się, że to jeszcze nie czas na takie ruchy. Rzeczywiście, EBC jest ostatnio jastrzębi, ale nie ma jeszcze szans na pierwszą podwyżkę stóp. W międzyczasie Fed rozpoczął cykl szybkiego zacieśniania, który wciąż przyspiesza” – piszą w komentarzu rynkowym analitycy XTB.

Dojście do parytetu euro do dolara wydarzyło się bardzo gwałtownie, biorąc pod uwagę, że jeszcze w lutym tego roku kurs EUR/USD wynosił 1,15. Rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed mocno wzmocniło amerykańską walutę. Po dzisiejszych danych o inflacji w USA analitycy prognozują, że Rezerwa Federalna podniesie we wrześniu główną stopę procentową o 75 pkt bazowych. Inflacja w Stanach Zjednoczonych wzrosła do 9,1 proc. rok do roku. Tak wysokiego odczytu rynek się nie spodziewał.

"Rynek stóp procentowych bardzo mocno zareagował. Jeszcze wczoraj wycena 74-75 pb podwyżki w lipcu, a dzisiaj prawie 84 punkty bazowe. W sumie z wrześniem oznacza to, że mamy wycenę dwóch podwyżek o 75 punktów bazowych. Na tym etapie wydaje się to mało prawdopodobne, ale nie można wykluczyć takiego ruchu jak podwyżka o 100 pb w lipcu i 50 pb bazowych we wrześniu. Zobaczymy jak będą wyglądały najbliższe komentarze ze strony bankierów Fed. Niemniej mocne podwyżki do 3,5 proc. do końca roku są raczej pewne" - komentuje Michał Stajniak z XTB.

Reklama

Cios w euro zadała w tym roku inwazja Rosji na Ukrainę, pogarszając jednocześnie perspektywy gospodarcze w Europie i windując ceny energii do rekordowych poziomów.

„Na gorsze wyniki euro wpływają również inne czynniki. Europa ponosi nieproporcjonalnie większe ryzyko niż Stany Zjednoczone, jeśli wziąć pod uwagę wojnę rosyjsko-ukraińską. Rosja ograniczyła przepływ gazu ziemnego do Europy i istnieje realne ryzyko, że wkrótce może dojść do jego całkowitego wstrzymania. Byłby to duży cios dla Europy, ponieważ niektóre kraje, jak na przykład Niemcy, są w dużym stopniu uzależnione od rosyjskiego gazu. Wstrzymanie dostaw gazu prawie na pewno doprowadziłoby do recesji” – zaznacza XTB.