Najważniejszy wniosek płynący z tegorocznych wyborów dotyczy rozkładu wyborców poszczególnych partii – twierdzą dla demokratów stały się miasta, bastionem republikanów – prowincja.
Najważniejszy wniosek płynący z tegorocznych wyborów dotyczy rozkładu wyborców poszczególnych partii – twierdzą dla demokratów stały się miasta, bastionem republikanów – prowincja.
Dzieląc okręgi wyborcze według stopnia urbanizacji można zauważyć jeszcze jedną prawidłowość. Tegoroczne zwycięstwo demokratom dały przedmieścia, gdzie Niebieskim udało się przejąć z rąk republikanów najwięcej mandatów. W słabo zaludnionych podmiejskich okręgach demokraci zyskali 15 mandatów, a w gęsto zaludnionych – 12.
To oczywiście ma swoje konsekwencje dla sposobu pracy Kongresu. Im mniej po drodze jest politykom w Waszyngtonie, tym trudniej jest się im dogadać i osiągnąć kompromis. W skrajnych przypadkach skutkuje to blokadą procesu legislacyjnego, a nawet zawieszeniem działalności rządu federalnego (na skutek nieuchwalenia budżetu).
Tegoroczne wybory wyróżniają się także pod innym względem. W Izbie Reprezentantów zasiądzie bowiem rekordowa liczba pań. Prawie jedna czwarta izby niższej będzie składała się z kobiet; rekordowo wysoka była również liczba kandydatek. Pod tym względem widać także różnicę między Partią Demokratyczną a Partią Republikańską – znacznie więcej kobiet startuje z list Niebieskich niż z list Czerwonych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|
