- Rekordowe zapotrzebowanie na prąd w systemie energetycznym – czy w Polsce grozi blackout?
- Postępująca elektryfikacja gospodarki. Energetyka potrzebuje miliardów
- Zwiększone zapotrzebowanie oznacza wyższe rachunki za prąd. Właściciele pomp ciepła mówią wprost: „jesteśmy załamani”
- Ci, którzy zainwestowali w pompy ciepła, przy tak niskich temperaturach są skazani na wyższe zużycie prądu. Czy to nie jest system na takie zimy, jakie mamy?
- Tej zimy największe rachunki za ogrzewanie zapłacą właściciele pomp bez instalacji fotowoltaicznej. Trzeba było nie rezygnować z pieców węglowych?
Rekordowe zapotrzebowanie na prąd w systemie energetycznym – czy w Polsce grozi blackout?
– Sytuacja się zmieniła. Wczoraj (tj. 14 stycznia) mieliśmy rekordowe zapotrzebowanie na moc w systemie. Do tej pory w 2024 roku, w styczniu, było to 28 gigawatów (GW), natomiast wczoraj przekroczyliśmy 30 GW mocy brutto zapotrzebowania. Biorąc pod uwagę eksport.
Do tej pory w szczytowych momentach importowaliśmy energię, teraz jesteśmy państwem, które ją importuje – odpowiedział minister Miłosz Motyka, zapytany o to, czy przy utrzymujących się od kilkunastu dni niskich temperaturach, a więc zwiększonym zapotrzebowaniu na prąd, Polska jest w stanie wytworzyć wystarczającą ilość energii elektrycznej. Zapytany wprost, czy system jest na to gotowy, minister zapewnił, że w Polsce wystarczy energii dla wszystkich, i to z rezerwą.
– Jesteśmy gotowi na jeszcze wyższe zapotrzebowanie na moc – stwierdził.
Postępująca elektryfikacja gospodarki. Energetyka potrzebuje miliardów
Minister wypowiedział się również na temat postępującej elektryfikacji gospodarki. Zwrócił uwagę, że ze względu na zmiany systemów ogrzewania oraz rosnącą liczbę samochodów elektrycznych zdecydowano się na rekordowe zwiększenie wydatków na sieci elektroenergetyczne.
– To 100 miliardów złotych do 2030 roku. Te środki są potrzebne po to, aby właśnie w takich momentach ten system mógł się utrzymać – podkreślił.
Zwiększone zapotrzebowanie oznacza wyższe rachunki za prąd. Właściciele pomp ciepła mówią wprost: „jesteśmy załamani”
„Jestem załamana, dom 130 m2, stary ale ocieplony. Pompa ciepła o mocy 7KW, fotowoliatka 5,5 KW, nowe zasady – rachunek za grudzień 1100 zł.” W taki sposób na podwyższone rachunki skarżą się niektórzy posiadacze pomp ciepła – przytoczył Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa Poranka” w TVP Info.
– To jest sytuacja bardzo złożona. Pytanie, czy to jest prognoza, czy rachunek. Pytanie, czy pompa ciepła została prawidłowo zainstalowana, ponieważ są przypadki instalowania pomp ciepła nie pod naszą szerokość geograficzną, a te, działając niesprawnie, mogą powodować takie rachunki. Mogą to być również kwestie związane z rozliczeniem – może to być net billing, net metering. Musiałbym zobaczyć bezpośrednio taką sytuację – odpowiedział minister.
Ci, którzy zainwestowali w pompy ciepła, przy tak niskich temperaturach są skazani na wyższe zużycie prądu. Czy to nie jest system na takie zimy, jakie mamy?
odpowiadając na powyższe pytaniem, Minister zwrócił uwagę na rodzaj instalowanych pomp ciepła. Podkreślił, że kluczowa jest certyfikacja tych urządzeń.
– Ważne jest to, żeby certyfikacja tych urządzeń była, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, kiedy pompy ciepła, które powinny funkcjonować do -5 stopni, są instalowane w naszym systemie.
Dodał, że dzięki nowym urządzeniom, podlegającym innym rygorom, oraz po audycie energetycznym, sytuacja ta powinna być już zdecydowanie lepsza.
Tej zimy największe rachunki za ogrzewanie zapłacą właściciele pomp bez instalacji fotowoltaicznej. Trzeba było nie rezygnować z pieców węglowych?
Na to pytanie Minister odpowiedział wprost:
– Ci, którzy ogrzewają pompami, a nie mają instalacji fotowoltaicznych – a są tacy – zapłacą najwięcej.
Zapytany o to, czy w takim razie nie należało rezygnować z pieców węglowych, odpowiedział, że wiele rodzin w sytuacjach kryzysowych pozostawia sobie takie rozwiązanie jako zabezpieczenie.
– I dobrze – dodał na końcu.
W Polsce tylko 5% energii elektrycznej wytwarzane jest z OZE
– System jest jednak bardziej zróżnicowany niż kiedykolwiek – zaznaczył Motyka. Obecnie, przy takim zapotrzebowaniu, generacja z węgla w strukturze wynosi 59 proc. Cztery lata temu było to 69 proc., a siedem lat temu – 89 proc.
Czy rozwiązaniem problemu jest więcej instalacji OZE? Jak wygląda to obecnie
Na koniec 2024 roku liczba zarejestrowanych w całym kraju mikroinstalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii przekroczyła 1,5 mln – czytamy w raporcie URE.
Według stanu na koniec 2024 roku do sieci elektroenergetycznych w Polsce przyłączonych było 1 544 574 mikroinstalacji o łącznej mocy 12 749,891 MW. W 2024 roku wszystkie mikroinstalacje wprowadziły do sieci ponad 8,5 TWh energii elektrycznej.
Zdecydowana większość mikroinstalacji – prawie 98,6 proc. – należała do prosumentów. W całym kraju było ich 1 522 655. Odpowiadały one za niemal 95 proc. mocy (12 045 MW) oraz 97,2 proc. energii wprowadzonej do sieci ze wszystkich mikroinstalacji (8,318 TWh).
Drugi rok z rzędu minimalnie zmniejszył się udział prosumentów w produkcji energii w mikroinstalacjach – w 2023 roku wyniósł on 97,7 proc., a w 2022 roku 98,1 proc.
Gaz wciąż najpopularniejszym sposobem ogrzewania domów w Polsce
W Polsce najpopularniejszym sposobem ogrzewania jest ogrzewanie gazowe. Ponad 40% respondentów zadeklarowalo, że ogrzewa swoje domy lub mieszkania gazem – wynika z danych Centrum Informacji o Rynku Energii (CIRE).
Na drugim miejscu znajduje się ogrzewanie węglowe (26%). Choć węgiel wciąż odgrywa znaczącą rolę, jest postrzegany jako najmniej ekologiczne źródło energii i w większości krajów Unii Europejskiej stopniowo odchodzi do przeszłości.
Kolejne pozycje w zestawieniu to:
- drewno – 10%,
- ciepło systemowe – 9%,
- energia elektryczna,
- odnawialne źródła ciepła
Źródła:
Ziobro z azylem na Węgrzech. Motyka: zbudował system przed którym musiał uciec | GOŚĆ PORANKA
Raport URE: w Polsce działa już 1,5 mln mikroinstalacji OZE
cire.pl