Sanatorium finansowane w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia przysługuje ubezpieczonym, u których występują medyczne wskazania do leczenia uzdrowiskowego. Z takiej formy leczenia mogą korzystać dorośli jak również dzieci i młodzież.
O terminie wyjazdu nie zawsze można jednak swobodnie decydować. W przypadku leczenia uzdrowiskowego z NFZ pacjent otrzymuje skierowanie i musi poczekać na jego realizację. Jeśli jednak termin przypada na jesień, nie musi to być wcale zła wiadomość. Wręcz przeciwnie – poza sezonem wysokim pobyt może być tańszy, a na przyjęcie do sanatorium można czekać krócej.
Wakacyjne miesiące kuszą najbardziej. NFZ nazywa je sezonem wysokim
Zdecydowana większość Polaków chciałaby pojechać do sanatorium latem. W branży uzdrowiskowej, a także w statystykach Narodowego Funduszu Zdrowia, okres od maja do końca września określany jest jako sezon wysoki.
Największe zainteresowanie przypada przede wszystkim na lipiec i sierpień. To właśnie wtedy kuracjusze najchętniej korzystają z przyznanych terminów. W tych miesiącach odsetek rezygnacji z przydzielonych pobytów jest najniższy.
Powód jest dość oczywisty. Letni pobyt w uzdrowisku łatwo połączyć z wypoczynkiem. Dłuższe dni, wyższe temperatury i możliwość korzystania z atrakcji turystycznych sprawiają, że sanatorium dla wielu osób zaczyna przypominać tradycyjny wyjazd wakacyjny.
Jesienią sytuacja wygląda już trochę inaczej. Jest mniej turystów, łatwiej o spokojniejszy pobyt, a do tego zmieniają się stawki za zakwaterowanie i wyżywienie.
Od października rachunek spada
Zasady odpłatności za pobyt w sanatorium nie są ustalane przez każde uzdrowisko osobno. Stawki określa rozporządzenie ministra zdrowia. I właśnie ono dzieli rok na dwa okresy: tak zwany sezon wysoki oraz sezon niski.Sezon wysoki kończy się wraz z wrześniem. Od października zaczynają obowiązywać niższe stawki.
To może mieć znaczenie zwłaszcza dla tych, którzy wybierają pokój jednoosobowy. Za taki, z łazienką, do końca września trzeba zapłacić 40,90 zł dziennie. Od października stawka spada do 32,60 zł. Różnica wynosi 8,30 zł dziennie. Przy 21-dniowym pobycie robi się z tego już konkretna kwota. W sezonie wysokim taki pokój kosztuje 858,90 zł. Jesienią rachunek wyniesie 684,60 zł. Wychodzi 174,30 zł oszczędności.
Jesienią tanieje także pokój w studiu
Jesienny wyjazd może być jeszcze bardziej opłacalny w przypadku pokoju jednoosobowego w studiu. Do końca września obowiązuje stawka 37,40 zł za dzień. Od 1 października spada ona do 26,10 zł. Tutaj różnica wynosi więc 11,30 zł dziennie. Przy obowiązkowym 21-dniowym turnusie daje to 237,30 zł różnicy. Tyle mniej zapłaci kuracjusz, który swój pobyt odbędzie już według stawek sezonu niskiego.
Turnus na przełomie września i października? Liczą się konkretne dni
Nie każdy turnus zaczyna się i kończy w tym samym sezonie. Co wtedy, jeśli wyjazd rozpoczyna się jeszcze we wrześniu, ale kończy już w październiku? Nie ma tu jednej stawki za cały pobyt.
Jeżeli turnus obejmuje oba sezony, opłata jest odpowiednio rozliczana. Dni przypadające na wrzesień są liczone według stawek sezonu wysokiego, a te przypadające już na październik – według stawek sezonu niskiego. Czyli im więcej dni pobytu przypada już na październik, tym niższa będzie końcowa opłata.
Góry jesienią mają swój urok. Nad morzem też nie brakuje chętnych
Choć latem największym powodzeniem cieszą się zarówno górskie, jak i nadmorskie uzdrowiska, jesienią te kierunki nadal pozostają popularne.
W górach kuracjuszy przyciągają między innymi Krynica-Zdrój, Muszyna, Polanica-Zdrój, Kudowa-Zdrój, Cieplice i Szczawnica. Jesienią jest tam zdecydowanie spokojniej niż w środku wakacji. Dla wielu osób to właśnie jest dodatkowym atutem. Z kolei nad Bałtykiem popularne są z kolei Kołobrzeg, Świnoujście, Sopot i Ustka.
Burza wokół uzrowiskowej opłaty. NFZ chce płacić mniej
O waloryzację stawek uzdrowiska zabiegają już od kilku lat, ale bez skutku. Resort zdrowia mrozi je od 2022 roku. Jak pisze fakt.pl konflikt między spółkami prowadzącymi uzdrowiska a rządem narasta, bo teraz NFZ zamierza zmienić zasady finansowania sanatoriów. W planach jest likwidacja współczynnika korygującego o wartości 1,05.
Funkcjonujący od 2020 roku współczynnik ten polega na zwiększaniu o pięć proc. wartości świadczeń rozliczanych przez placówki uzdrowiskowe. Jego planowane usunięcie oznacza dla sanatoriów realny spadek wpływów z kontraktów z NFZ o około pięć procent, wyjaśnia fakt.pl.
Przeciwko tej propozycji protestują przedstawiciele branży uzdrowiskowej oraz część posłów. - To wyhamuje remonty, naprawy sprzętu. Spowoduje ograniczenie jakości —mówił cytowany przez fakt.pl poseł PiS Patryk Wicher podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego, które odbyło się 3 września.
Jak wskazywał sanatoria zaczną oferować tańsze zabiegi, a jakość posiłków się zmieni. — Ja na państwa miejscu zwiększałbym wydatki na uzdrowiska, bo lecznictwo uzdrowiskowe jest najtańszym sposobem profilaktyki — dodał parlamentarzysta, zwracając się do NFZ i resortu zdrowia. Ta decyzja ma przynieść 118 mln zł oszczędności rocznie.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
