A jeśli friendshoring już się rozpoczął? Przesunięcia w bebechach globalizacji

świat kula ziemska gospodarka internet
<p>Kula ziemska</p>/Shutterstock
Minione 30–40 lat globalizacji charakteryzował „offshoring” – a więc rozciąganie łańcuchów na odległe kraje, byle tylko było taniej. W czasie pandemii sporo mówiło się na świecie o procesie odwrotnym – „nearshoringu” lub „reshoringu”. Ma on polegać na ponownym skracaniu dystansu pomiędzy miejscami, w których dobra są produkowane i konsumowane we współczesnej gospodarce - pisze w opinii Rafał Woś.

Teraz żywo dyskutuje się szczególnie o „friendshoringu”, czyli typie reshoringu, który ma brać pod uwagę kontekst geopolityczny. W skrócie chodzi o to, by Zachód nie lokował już produkcji w tanich, za to niepewnych i niestabilnych krajach, a zamiast tego przenosił ją do miejsc politycznie przyjaznych i strategicznie bezpiecznych. Ot, żeby nie powtórzyła się sytuacja, w której cała europejska energetyka zależy od takiej Rosji i jej zasobów gazu.

Do tej pory o friendshoringu wspominało co najwyżej kilku wpływowych amerykańskich polityków (m.in. sekretarz skarbu Janet Yellen) oraz garść komentatorów. Teraz dostajemy tekst ekonomistów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) Beaty Javorcik, Heleny Schweiger i Lukasa Kitzmullera, którzy piszą, że w realnej gospodarce proces ten już się rozpoczął. A stało się to po wybuchu wojny w Ukrainie. Eksperci EBOiR bazują na badaniu przeprowadzonym w połowie 2022 r. wśród prawie tysiąca firm zajmujących się importem i eksportem do 15 krajów znajdujących się (relatywnie) blisko teatru działań zbrojnych – od Polski i Czech po Turcję i Tunezję. Mniej więcej trzy czwarte z nich doświadczyło i doświadcza w ostatnich miesiącach (co nikogo chyba dziwić nie może) praktycznych problemów w codziennej działalności gospodarczej. Są to trudności zarówno dotyczące procesu produkcji, jak i zbytu towarów. Nie jest oczywiście tak, że zaczęły się one po wybuchu wojny. Dla większości przedsiębiorstw pozrywane i niedziałające tak jak wcześniej łańcuchy dostaw to rzeczywistość, z którą borykają się od 2020 r., a więc od wybuchu pandemii COVID-19.

Cały tekst w weekendowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraA jeśli friendshoring już się rozpoczął? Przesunięcia w bebechach globalizacji »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj