Giełdowe znaki czasów. Banki i spółki energetyczne tracą na rzecz przedstawicieli nowej gospodarki

giełda
<p>giełda</p>/ShutterStock
Minął czas konglomeratów przemysłowych, mija czas banków i tradycyjnych spółek paliwowych. Mimo konsolidacyjnych zapędów rządu mija też czas firm państwowych

O warszawskiej giełdzie w tym roku można powiedzieć niewiele dobrego. Po wybuchu pandemii spadła mocniej niż inne. Później wzrosła – także mniej niż inne. A od prawie dwóch miesięcy z grubsza stoi w miejscu. Ale dzieją się na niej ciekawe – i w sumie całkiem dobre – rzeczy.

Weźmy np. ranking najcenniejszych krajowych firm, czyli tych, których wartość rynkowa jest największa. Od niedawna palmę pierwszeństwa dzierży CD Projekt – producent gier komputerowych, którego wartość to ponad 37 mld zł. Czyli jest u nas prawie jak w USA, gdzie najwyżej wyceniani są technologiczni giganci tacy jak Apple (wart prawie 1,7 bln dol.), Microsoft (1,6 bln dol.) czy Amazon (1,5 bln dol.). Wkrótce jeszcze bardziej upodobnimy się do Ameryki – na giełdzie w Warszawie może zadebiutować rodzimy konkurent Amazonu – Allegro. Wartość amerykańskiej firmy jest ponad sto razy większa niż kwota, o jakiej mowa w przypadku polskiego lidera e-handlu.

Dla nas liczy się jednak znak czasów. Bo dotychczas takich liderów na naszej giełdzie nie było. A jacy byli? I co się z nimi stało?

Pionierzy prywatyzacji

Pierwsza sesja na Giełdzie Papierów Wartościowych miała miejsce niemal trzy dekady temu. Handlować można było akcjami pięciu prywatyzowanych spółek. Pierwszego dnia (sesje odbywały się początkowo jedynie we wtorki) zawarto transakcje o równowartości 2 tys. dol. Cała piątka była warta 570 mld zł. Tyle że tych starych. Po denominacji 57 mln zł. Z tym, że to były jeszcze czasy wysokiej inflacji. Gdyby ówczesne wyceny przełożyć na dzisiejszą wartość pieniądza, to okaże się, że łączna kapitalizacja (czyli wartość rynkowa; nie ma szczególnego związku z tym, czy akcje spółki są „drogie” czy „tanie” – to zależy od proporcji kursu akcji do zysku firmy albo bilansowej wartości jej majątku) pierwszych pięciu firm na GPW to prawie 900 mln zł.

Mniej więcej tyle, ile dziś wart jest producent słodyczy Wawel albo notowany na rynku NewConnect, czyli obok głównego parkietu inny producent gier – Creepy Jar. „Creepy Jar S.A. to niezależny deweloper gier, który specjalizuje się w produkcji gier z gatunku survival simulation (na komputery PC oraz w następnej kolejności na konsole Sony PlayStation 4 i Microsoft Xbox One). Ambicją Creepy Jar jest stworzenie gatunku, który połączy w sobie charakterystykę gier typu AAA z rozgrywką cenioną przez graczy sięgających po konwencję typową dla survival symulatorów” – tak przedstawia się firma w najnowszym raporcie kwartalnym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGiełdowe znaki czasów. Banki i spółki energetyczne tracą na rzecz przedstawicieli nowej gospodarki »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj