Do 2030 r. mogą ruszyć reaktory jądrowe zasilające firmy działające w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Rok wcześniej mają zacząć działać SMR-y (small modular reactors, małe reaktory modułowe) w KGHM Polska Miedź, którego siedziba mieści się nieco ponad 20 km od Legnicy.

Modułowe reaktory jądrowe to rozwiązanie nie tylko dla gigantów, choć oni znaleźli się w awangardzie jeśli chodzi o wdrażanie w Polsce. 8 lipca Orlen Synthos Green Energy złożył wniosek o wydanie ogólnej opinii przez Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki (PAA), dotyczącej małego reaktora modułowego BWRX-300. Eksperci agencji sprawdzą, czy proponowane rozwiązania są zgodne z wymogami bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Opinia powinna zostać wydana w ciągu sześciu miesięcy, ale w skomplikowanych przypadkach prezes PAA ma na nią dodatkowe trzy miesiące.
Projektantem BWRX-300 jest GE Hitachi, amerykański dostawca usług jądrowych, a Orlen Synthos Green Energy jest wspólnym przedsięwzięciem największej polskiej firmy pod względem przychodów, PKN Orlen oraz jednego z najbogatszych Polaków, Michała Sołowowa.

Reklama

Tego samego dnia, 8 lipca, podobny wniosek złożył w PAA KGHM Polska Miedź. Partnerem spółki z Lubina jest amerykańska firma NuScale, w kwietniu podpisano w tej sprawie również list intencyjny z Tauronem. Marcin Chludziński, prezes KGHM wskazywał, że kolejnym krokiem będzie przygotowanie studium lokalizacyjnego. Pod uwagę branych jest kilka miejsc, a pierwsze reaktory mają ruszyć do 2029 r.

Do kolejnego ważnego wydarzenia doszło 28 lipca. List intencyjny w sprawie budowy SMR podpisały Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Last Energy Poland (spółka koncernu z USA) oraz rodzima DB Energy. Miesiąc wcześniej, 28 czerwca, podobny dokument podpisała z Amerykanami Grupa Enea.

Jak opisuje w swoich komunikatach PAA, technologia SMR jest „w fazie rozwojowej”. Obecnie organizacje działające w obszarze pokojowego wykorzystania energii jądrowej, na czele z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA), dążą do ujednolicenia rozwiązań regulacyjnychOtwiera się w nowym oknie, czyli oceny tej technologii pod kątem bezpieczeństwa jądrowego. Według szacunków MAEA, na całym świecie realizowanych jest ok. 70 projektów SMR.

Nieznani znani

Pojawienie się Legnickiej SSE wśród energetycznych potentatów stawiających na energię jądrową jest swego rodzaju niespodzianką, będzie ona jednak mniejsza, jeśli spojrzymy na kulisy tej decyzji. Odbiorcami energii, poza samą spółką, mają być najemcy strefy. Grono to liczy 77 inwestorów z kraju i zagranicy, wartość ich inwestycji przekroczyła 12 mld zł, stworzyli oni prawie 20 tys. miejsc pracy. Są wśród nich tak znane firmy jak CCC, BASF, Dino, Volkswagen czy Toyota. W połowie lipca tego roku wmurowano kamień węgielny pod nowy zakład produkcyjny Viessmanna, a w sierpniu ubiegłego roku – pod budowaną za miliard złotych fabrykę PepsiCo.

List intencyjny dotyczy budowy 10 reaktorów SMR o łącznej mocy elektrycznej 200 MW, a także odbioru energii przez minimum 24 lata. Dla porównania, moc jednego reaktora KGHM ma wynieść 77 MW, planowana jest budowa 4-6, a w perspektywie 12 takich jednostek.– Po weryfikacji korzyści finansowych i ekonomicznych z wdrożenia nowej technologii SMR, przeszliśmy do rozmów na temat finansowania i budowy elektrowni. Mamy szansę zastosować taką technologię jako jedni z pierwszych na świecie. Widzimy ogromną szansę i szereg korzyści płynących z inwestycji, w tym m in. osiągnięcie realnej zeroemisyjności, zwiększenie atrakcyjności terenów inwestycyjnych czy zbudowanie przewagi konkurencyjnej strefy i inwestorów – ocenia Ryszard Wawryniewicz, wiceprezes LSSE.

Last Energy jest inwestorem, deweloperem oraz operatorem małych modułowych elektrowni jądrowych. Wśród głównych inwestorów spółki jest fundusz Gigafund, którego współzałożycielem jest Luke Nosek. To Amerykanin polskiego pochodzenia – Łukasz Nosek – urodził się w Tarnowie, w wieku kilku lat wyemigrował z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Za oceanem odniósł sukces w branży nowych technologii, współpracując m.in. z Elonem Muskiem. Współtworzył na przykład system płatności PayPal, zainwestował w mającą podbić kosmos SpaceX. Luke Nosek mówi po polsku i odwiedza kraj, prywatnie oraz służbowo – w tym roku na Kongresie 590 przekonywał, że energetyka jądrowa jest najlepszym wyborem dla Polski.

DB Energy jest notowaną na rynku New Connect GPW spółką zarządzaną i kontrolowaną przez naukowców: prezesa, dr hab. Krzysztofa Piontka, profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu (oprócz tej uczelni jest również absolwentem Wydziału Elektroniki i Telekomunikacji Politechniki Wrocławskiej), wiceprezesa Dominika Bracha, dr Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz wiceprezesa dr Piotra Danielskiego, absolwenta studiów doktoranckich w Zakładzie Elektroenergetyki Przemysłowej na Wydziale Elektrycznym Politechniki Wrocławskiej.
Jak informuje firma, w ciągu 13 lat działalności wykonała ona ponad 1200 projektów efektywności energetycznej, generując inwestycje o wartości ponad 4,8 mld zł, co przełożyło się na redukcję zużycia energii przekraczającą 8,3 TWh i dało rocznie klientom ok. 1,7 mld zł oszczędności.

Nowe oblicze atomu

Last Energy deklaruje możliwość realizacji całego procesu inwestycyjnego – od koncepcji projektowej, przez projekt, uzgodnienia, finansowanie, realizację, serwis, utrzymanie i produkcję energii dla klienta, aż po utylizację instalacji oraz paliwa. DB Energy ma zapewnić integrację infrastruktury elektrowni i klientów końcowych.

Firmy nie ujawniają na razie wartości całego przedsięwzięcia, toczą się rozmowy dotyczące struktury finansowania inwestycji. Wiadomo natomiast, że będzie ona realizowana w modelu off-take, czyli inwestor nie zakupi elektrowni, umowa będzie się opierać na kontrakcie na odbiór energii. W przypadku KGHM mówi się o inwestycji rzędu 1-2 mld dol., czyli ok. 4,6-9,2 mld zł według aktualnego kursu.
Jak informuje DB Energy, w optymistycznym wariancie reaktory zaczną działać w latach 2026-28, kolejną przewidywaną datą jest rok 2030. Szybszej realizacji inwestycji sprzyjałyby zmiany w prawie, tak aby przepisy rozróżniały reaktory pod względem mocy, co w ocenie spółki jest potrzebne i skróciłoby procedurę certyfikacji. Sam proces realizacji jest stosunkowo krótki. Technologia Last Energy pozwala budować szybko mniejsze jednostki, ok. 24 miesiące od uzyskania niezbędnych pozwoleń. Niewielkie moduły, o mocy do 20 MW, mogą być budowane w zależności od zapotrzebowania.

Już plany KGHM czy Orlenu, niezależne od budowy dużej elektrowni jądrowej w Polsce, pokazywały możliwość elastycznego, skalowanego wykorzystania energetyki jądrowej. Projekt, w który zaangażowana jest LSSE idzie dalej. Jak mówił Piotr Danielski, tego typu jeden reaktor może po prostu zasilać jeden zakład. Wiceprezes DB Energy podkreślał, że z uwagi na ograniczoną moc jest on bezpieczny.
Projekt Legnickiej SSE jest mniej zaawansowany niż KGHM, niewykluczone jednak, że Zagłębie Miedziowe stanie się prawdziwym Zagłębiem atomowym. Czy w grę wchodzi współpraca?
„LSSE przygląda się najnowszym rozwiązaniom w energetyce i chce współpracować, wymieniać się wiedzą z podmiotami, które nie tylko oferują zieloną energię, ale też dbają o zabezpieczenie energetyczne przedsiębiorstw” – brzmi na razie stanowisko spółki.

Jak mówił prezes KGHM, trwają prace nad uruchomieniem w kraju Testowego Centrum Sterowania, w którym będą się szkolić operatorzy i specjaliści od energii jądrowej.
Elektrownie jądrowe stają się docenianym źródłem czystej energii. Najlepszym przykładem są Niemcy, które zamykały siłownie, a teraz, w obliczu kryzysu energetycznego, rewidują swoją politykę.

Jacek Pochłopień