Platforma Obywatelska zorganizowała w piątek już trzeci kongres programowy pod hasłem "Pomocne państwo", tym razem poświęcony m.in. polityce społecznej. Posłowie PO przypomnieli m.in. postulaty dotyczące 20-proc. podwyżki dla pracowników sfery budżetowej oraz zamrożenia rat kredytów hipotecznych. Zaprezentowali także kilka nowych propozycji, w tym przywrócenia możliwości wspólnego rozliczania się rodziców z dziećmi oraz stworzenia nowych połączeń transportowych w gminach i powiatach.

Wystąpienia posłów podsumował lider PO Donald Tusk, który raz jeszcze, podobnie jak na początku spotkania, nawiązał do swych ostatnich podróży po Polsce. "Wszędzie tam spotykam wiele bardzo dużo młodych Polek i Polaków, którzy jak mówią o nieruchomościach, to nie mówią o swoich pałacach, niezliczonych mieszkaniach czy działkach, tylko mówią tak, jak np. prezydent Stargardu Rafał Zając, o tym jak wspólnie z organizacjami pozarządowymi budują domy, w których znajdują mieszkanie (...) osoby wychodzące z bezdomności, z jakiś dramatów rodzinnych" - powiedział Tusk.

Reklama

Jak dodał, nigdzie na swej drodze nie spotkał "żadnego Sasina, Suskiego czy Terleckiego". "Nigdzie nie spotkałem ludzi, którzy by chcieli mnie okłamać, kogoś okraść czy kogoś lub siebie sprowokować" - stwierdził lider Platformy.

Przekonywał, że jego rozmówcy - pracownicy pomocy socjalnej, matki samodzielnie wychowujące dzieci, małżeństwo z chorym dzieckiem - to ludzie, którzy myślą o tym, jak mogą sobie nawzajem pomóc i czy Polska "może znowu oddychać świeżym powietrzem". "Wszyscy pytają czy znajdzie się wreszcie ktoś, kto weźmie taką drucianą szczotkę i zetrze ten brud, tę skorupę korupcji, kłamstwa, nieuczciwości i buty" - dodał szef PO.

Wspomniał też o drobnych przedsiębiorców, którym grozi bankructwo. "Drobni przedsiębiorcy (...) przestają powoli za rządów PiS wierzyć w sens przedsiębiorczości, w sens organizowania własnymi siłami życia, zarabiania pieniędzy, dawania pracy innym ludziom. Jak oni się czują kiedy po kilku miesiącach tej tragikomedii (...) z tym tzw. Polskim Ładem, jak oni się czują wypełniając w kwietniu PIT-y?" - pytał Tusk.

Według niego przedsiębiorców tych wzywają urzędy skarbowe, ponieważ nie sposób dzisiaj bezbłędnie wypełnić PIT-u. "Jak oni wszyscy się czują, kiedy się dowiadują, że goście, którzy przygotowali ten tragikomiczny +Polski Ład+, dostali po 30 tys. zł nagrody?" - zastanawiał się lider PO. Zwrócił uwagę, że dla niektórych ludzi taka kwota stanowi roczny dochód.

Tusk przywołał też ranking, z którego - jak mówił - wynika, że najbardziej o swoją przyszłość obawiają się obecnie obywatele Turcji i Polacy. W jego ocenie, dzieje się tak, dlatego, że po latach budowania w Polsce wolności nastała władza "zła, zakłamana, skorumpowana i odwrócona plecami do ludzi".

"Ktoś powie: o, Tusk nagle stał się wrażliwy społecznie. Ja kilka lat oglądałem z bliska świat w bardzo różnych wymiarach, w bardzo różnych miejscach i w międzyczasie stałem się też wielokrotnym dziadkiem" - powiedział lider PO. Wspominał, że miał okazję widzieć potworną nędzę, która jego zdaniem prawie zawsze była wynikiem braku wolności, złej władzy, korupcji, przemocy, braku praw, braku poszanowania kobiet i osób słabszych.

Przyznał, że na zmianę jego myślenia wpływ miały też wnuki. "Jak człowiek był młody, to marzył o przygodzie, wolności. Jak już dorósł, trochę spoważniał, założył rodzinę, dzieci, to bardzo chciał się jakoś elementarnie dorobić, żeby było mieszkanie, żeby dzieciom zapewnić jedzenie. A jak człowiek staje się dziadkiem (...), bo relacje dziadka z wnukami to jest zupełnie coś innego, inny typ wrażliwości, to uczy się w ciągu dnia, i ta lekcja powtarza się po pięćdziesiąt, sto razy, że musi pomóc, wyciągnąć rękę, podeprzeć, kiedy upada" - mówił szef Platformy.

Wyraził przy tym pogląd, że państwo, które mamy obecnie, nikomu nie pomaga, za to "chce urządzić nam nasze życie według modły", którą sobie wymyśliło. "A my przywrócimy państwo, które pozwala ludziom żyć, tak jak to ludzie sobie zaplanowali i wymarzyli, ale państwo, które będzie gotowe, też w sensie organizacyjnym, logistycznym, finansowym, technicznym zawsze wtedy, kiedy jest niezbędne" - zadeklarował Tusk.

Do realizacji tej zapowiedzi - dodał - potrzebni są odpowiedni ludzie. "Potrzebujemy prawdziwej, autentycznej koalicji pokoleń dla Polski" - podkreślił lider PO. Zastrzegł, że nie chodzi o "politykę partyjną". "Bardzo chciałbym zjednoczyć wysiłki wszystkich ludzi dobrej woli - tych działających w partiach politycznych, żebyśmy zrobili porządek z tym bałaganem i z tym złem, które dzisiaj w Polsce ma miejsce" - powiedział szef Platformy Obywatelskiej.

Za szczególnie ważną uznał rolę młodych ludzi. "Te zastępy młodych Polek i młodych Polaków, którzy mają tę bardzo nowoczesną wrażliwość, która pozwala im łączyć w swoich marzeniach i w swoich działaniach: wolność, indywidualną ambicję i świadomość potrzeby solidarności i wzajemnej pomocy. I tę gotowość do budowania nowoczesnego państwa, które pomaga ludziom" - wskazał Tusk.

Zaznaczył, że nie ogłasza "gabinetu cieni". "W Polsce od siedmiu lat rządzi taki jakiś bardzo ponury gabinet cieni, to poczucie mroku, że wszystko jest w cieniu, w półcieniu. W miejsce tego ponurego gabinetu cieni, który rządzi Polską, my chcemy powołać drużynę przyszłości - ludzi w różnym wieku, o różnych kompetencjach, energicznych, z marzeniami" - zadeklarował Tusk.

Na koniec wystąpienia zaprosił na scenę posłów, którzy prezentowali podczas kongresu swe postulaty: Aleksandrę Gajewską, Martę Golbik, Joannę Frydrych, Magdalenę Filiks, Monikę Wielichowską i Franciszka Sterczewskiego (jedyny w tym gronie nie należy do PO), a także posłów zaangażowanych w realizację serii "MeetUpów", czyli serii debat dla młodzieży związanej z PO, które mają się odbyć latem i jesienią. Wśród nich znaleźli się: Kinga Gajewska, Konrad Frysztak, Aleksander Miszalski, Michał Krawczyk, Wojciech Król i Magdalena Łośko. (PAP)

Marta Rawicz