Metro odjechało Krakowowi
Zakładamy, że w 2035 roku (pierwszy odcinek metra w Krakowie – red.) będzie gotowy – mówił „Forsalowi” jeszcze w maju br. Aleksander Miszalski, wówczas prezydent Krakowa. Potem okazało się, że mieszkańcy postanowili odwołać swojego włodarza.
Jego tymczasowy następca brutalnie zweryfikował te słowa. Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta miasta, przyznał, że ten termin jest nierealny. Jego zdaniem budowa rozpocznie się najwcześniej w 2040 roku, a być może dopiero pięć lat później. - Moje doświadczenie i praktyka wskazują, że to jest pierwszy realny termin – przyznał dziennikarzom.
Co dalej z metrem w Krakowie?
To oznacza, że Kraków nie załapie się na kolejną perspektywę unijną (2028–2034), jeśli chodzi o finansowanie budowy. Co może zrobić do tego czasu? Na konferencji prasowej przedstawiciele urzędu zapowiedzieli przetarg na prace koncepcyjne i przedprojektowe dotyczące pierwszej linii metra.
Następnym etapem, już po przygotowaniu nowej koncepcji, będzie uzyskanie decyzji środowiskowej. Dopiero potem będzie można rozpocząć budowę. Ze względu na to, że będzie to pierwszy odcinek metra w Krakowie, przygotowania potrwają długo.
Dla przykładu w Warszawie od ustalenia przebiegu linii do uruchomienia pierwszych stacji minęło dziewięć lat (2006–2015). Prace koncepcyjne i dyskusje trwały jeszcze trzy wcześniejsze lata. W stolicy urzędnicy mieli jednak doświadczenie związane z budową pierwszej linii metra. Pozostały także zespoły nadzoru, które są kluczowe dla sprawnego przeprowadzenia inwestycji. W Krakowie wszystko to trzeba dopiero stworzyć.
Co z metrem w Warszawie? Będzie pauza
W Warszawie również mają problem, ale innego rodzaju. W listopadzie zakończy się budowa ostatniego (jak na razie) odcinka drugiej linii metra. Na 99 proc. wykonawca wyrobi się w terminie. Władze miasta liczą, że trzy nowe stacje uda się otworzyć jeszcze w tym roku.
Później nastąpi jednak przerwa. Nie ma jeszcze decyzji środowiskowej dla trzeciej linii metra ani decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej (ULLK). Jak mówi w rozmowie z „Forsalem” Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego, spółka liczy, że oba dokumenty uda się uzyskać do wiosny 2027 roku. W tym samym czasie gotowy będzie również projekt budowlany.
Teoretycznie oznacza to, że będzie można rozpocząć budowę. Jak jednak słyszymy w ratuszu, wciąż nie ma politycznej decyzji w tej sprawie. Nie ustalono kolejności finansowania poszczególnych inwestycji. M3 rywalizuje tu m.in. z tramwajem na Gocław oraz innymi ważnymi projektami transportowymi.
Wiadomo, że Warszawa sama nie zbuduje sześciu nowych stacji. Potrzebne będzie wsparcie Unii Europejskiej. „Forsal” dowiedział się, że miasto zabiega o środki z nowej perspektywy unijnej, a to oznacza rozpoczęcie budowy nie wcześniej niż w 2028 roku.
Czy specjaliści zostaną?
Wszystkie odcinki drugiej linii metra do tej pory budowała jedna firma – Gulermak. Po stronie Metra Warszawskiego powstały też zespoły nadzorujące poszczególne etapy inwestycji. To połączenie przynosiło dotychczas dobre efekty, ale teraz może zostać osłabione.
Specjalistów od budownictwa tunelowego „wyciąga” spółka CPK. Potrzebuje ona setek osób do nadzorowania m.in. budowy tunelu pod Łodzią, drugiego tunelu pod stacją Port Polska, a także najdłuższego, około 10-kilometrowego tunelu stanowiącego kolejową „wylotówkę” z Warszawy. Poza tym tarcze TBM są wykorzystywane również na południu Polski (m.in. przy budowie drogi S19 i linii Podłęże – Piekiełko), w Łodzi oraz przy budowie tunelu pod Odrą na S6 w okolicach Szczecina.
Przestój w budowie metra oznacza, że specjaliści mogą przejść do "konkurencyjnych" inwestycji i tam rozpocząć nowe projekty. Ich zastąpienie byłoby ogromnym wyzwaniem dla Metra Warszawskiego.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
