W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) uzyskała trzy mandaty. O ten wynik oraz ewentualne powyborcze rozliczenia pytany był podczas wtorkowej konferencji prasowej szef ludowców.

"Jeżeli chodzi o cały +trójskok wyborczy+, to dwa +skoki+ Trzeciej Drogi wyszły bardzo dobrze, a jeden gorzej. I to trzeba jasno podsumować" - odpowiedział, odnosząc się do wyborów parlamentarnych z 2023 r., tegorocznych wyborów samorządowych i niedzielnych wyborów do PE.

Zdaniem prezesa PSL bez dobrego wyniku Trzeciej Drogi w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych nie byłoby odsunięcia PiS-u od władzy, bez głosów na TD nie byłoby też zwycięstwa obecnej koalicji rządzącej w wielu samorządach. "Nie bagatelizujemy tego wyniku (w wyborach do PE - przyp. PAP), ale nie można go przełożyć +jeden do jeden+ do działania na poziomie samorządowym czy do działania na poziomie rządowym" - ocenił wicepremier.

W jego opinii "wyciąganie wniosku o charakterze strukturalno-rządowym przez pryzmat wyborów europejskich jest nieadekwatne, bo nie oczekujemy tego przez pryzmat wyborów samorządowych".

Reklama

Dopytywany, czy projekt Trzeciej Drogi będzie kontynuowany, ale z pewnymi zmianami, Kosiniak-Kamysz powtórzył, że współpraca PSL z Polską 2050 "w tym trójskoku" wyborczym przyniosła dwa zwycięstwa i jeden gorszy wynik. "Podsumowując efekt ostatnich siedmiu, ośmiu miesięcy i trzech elekcji, to on jest pozytywny dla Trzeciej Drogi" - ocenił.

"Czy jest powodem do satysfakcji i radości w dniu dzisiejszym? Nie jest. Dlatego trzeba wyciągnąć wnioski. Ale ja jestem za tym, żebyśmy w ramach swoich partii, mamy przecież osobne kluby, trzymali tą współpracę, zastanowili się, co możemy jeszcze wspólnie zrobić, zastanowili się przed wyborami prezydenckimi, jak się wzmocnić" - powiedział lider PSL.

Jego zdaniem "żadnych decyzji pochopnych w emocji dwóch dni po wyborach nie należy podejmować". "To był zawsze problem PSL-u i to jest też problem - myślę, jeszcze większy - Polski 2050, jak zmobilizować swoich wyborców na wybory europejskie. W tych wyborach nam się to nie udało" - zaznaczył szef MON.

Odnosząc się do wyniku TD w wyborach do PE, Kosiniak-Kamysz przyznał, że ta decyzja wyborców jest sygnałem ostrzegawczym dla Trzeciej Drogi. "I musimy z tego wyciągnąć wnioski" - zauważył. Ale - jak dodał - "na pewno nasi wyborcy nie oczekują tutaj zmiany kierunku".

Minister był też pytany, czy widziałby się w roli premiera w "koalicji polskich spraw" z PiS-em. W poniedziałek Jacek Sasin (PiS) mówił w radiu Zet, że "oferta, która została sformułowana przez PiS po wyborach parlamentarnych - czyli +Kosiniak na premiera rządu w tak zwanej koalicji polskich spraw+ mogłaby być aktualna".

"Mam tutaj wiele zadań i myślę, że nie tego oczekują wyborcy Trzeciej Drogi, żeby dzisiaj zmieniać jakiekolwiek koalicje, tylko żeby dobrze współdziałać w tej, która istnieje, bo na taką koalicję postawili Polacy" - odpowiedział Kosiniak-Kamysz.

Zwrócił uwagę, że ma określone zadania, których jest bardzo dużo. "One wymagają wielu działań, naprawy wielu spraw i jestem do tego gotowy i zdeterminowany. To jest sprawa dla mnie najważniejsza" - podkreślił szef MON.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego Koalicja Obywatelska zdobyła 21 mandatów, Prawo i Sprawiedliwość - 20, Konfederacja - 6, Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) - 3 i Lewica - 3. Mandaty do PE z Trzeciej Drogi zdobyli: Michał Kobosko (Polska 2050), Krzysztof Hetman (PSL) i Adam Jarubas (PSL). (PAP)

autor: Edyta Roś