Morski kombajn ratowniczo-obronny
"Ratownik" to nie tylko okręt ratowniczy — to pływające centrum operacji specjalnych. Nowa jednostka o długości 96 metrów i wyporności 6500 ton będzie mogła działać nieprzerwanie przez ponad miesiąc i osiągnie zasięg aż 6000 mil morskich. Okręt zostanie wyposażony w lądowisko dla śmigłowców, bezzałogowe pojazdy podwodne do inspekcji dna morskiego, systemy współpracy z NATOwskim systemem ratowniczym NSRS, a także komory dekompresyjne i dzwon nurkowy.
Nowoczesna broń... pokoju?
Choć nazwany „Ratownikiem”, okręt będzie miał też inne, mniej nagłaśniane zadania. Wyposażenie i możliwości operacyjne pozwolą mu nie tylko ratować, ale również prowadzić działania obserwacyjne, zwiadowcze i zabezpieczać podmorską infrastrukturę. To ważne w kontekście coraz częstszych incydentów z udziałem podwodnych kabli czy gazociągów. Dzięki zaawansowanej technologii jednostka będzie mogła działać do 300 metrów pod wodą, co czyni ją jedną z najpotężniejszych tego typu jednostek na Bałtyku.
Współpraca międzynarodowa i polska duma
Budowa „Ratownika” to efekt współpracy Polskiej Grupy Zbrojeniowej z zagranicznymi partnerami m.in. szwedzkim Saabem (znanym z programu okrętów podwodnych Orka) oraz konsorcjum krajowym w ramach PGZ Stoczni Wojennej i OBR CTM S.A. Nowoczesna jednostka ma nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo Marynarki Wojennej RP, ale również służyć jako narzędzie dyplomacji wojskowej. Już teraz mówi się, że podobny okręt chciałaby kupić Szwecja.
Nowy rozdział dla Marynarki Wojennej
Jednostka trafi do służby w 2029 roku i zastąpi wysłużone okręty ORP Piast i ORP Lech. Na co dzień stacjonować będzie w Porcie Wojennym Gdynia i zasili Dywizjon Okrętów Wsparcia 3. Flotylli Okrętów. Okręt wpisuje się w szerszy plan modernizacji Marynarki Wojennej, obok programu „Miecznik”, w ramach którego trwają prace nad nowoczesnymi fregatami — pierwsza z nich, ORP Wicher, ma zostać zwodowana już latem tego roku.
Polska technologia schodzi na wodę
„Ratownik” to dzieło krajowego projektu, realizowanego w polskiej stoczni, przy udziale polskich specjalistów. To nie tylko okręt – to symbol odbudowy potencjału polskiego przemysłu stoczniowego. Po cięciu blach w grudniu ubiegłego roku i obecnym położeniu stępki, kolejnym etapem będzie wodowanie jednostki w 2027 roku.