Wstępne wyliczenia zapotrzebowania na infrastrukturę ochrony ludności w Warszawie wskazują na konieczność budowy setek nowych obiektów. Z analizy wynika, że przy założeniu maksymalnie 500 metrów dojścia do schronienia Warszawa potrzebuje co najmniej 619 obiektów ochronnych. To jednak wariant minimalny, wynikający z modelu na mapie, który nie uwzględnia realnych warunków miasta.
Tylu schronów potrzebuje Warszawa. Nowy raport ujawnia alarmujące dane
Autorzy analizy podkreślają, że rzeczywiste zapotrzebowanie zwiększają bariery infrastrukturalne, takie jak rzeka Wisła, linie kolejowe, gęsta zabudowa oraz tereny niedostępne do zagospodarowania. Każdy z tych elementów wpływa na wydłużenie realnego czasu dojścia do obiektów ochronnych. W praktyce oznacza to, że faktyczne potrzeby mogą być wyższe.
– 619 to liczba, którą można narysować na mapie Warszawy, jednak miasto to nie jest siatka na papierze, ale realne bariery architektoniczne, rzeki, zamknięte osiedla i tereny przemysłowe. Gdy weźmiemy pod uwagę rzeczywiste drogi dojścia i przeszkody urbanistyczne, faktyczna liczba potrzebnych budowli ochronnych będzie znacznie wyższa – mówi Piotr Jarosz, ekspert w dziedzinie planowania infrastruktury ochronnej w Holdfort.
Metro nie wypełni roli schronów. Warszawa nie jest gotowa na wojnę
W raporcie zaznaczono również, że miejsca doraźnego schronienia nie mogą być traktowane jako elementy systemu ochrony ludności. Pełnią one jedynie funkcję uzupełniającą i nie spełniają standardów wymaganych dla budowli ochronnych. Oznacza to, że nie mogą zastąpić dedykowanej infrastruktury projektowanej z myślą o sytuacjach kryzysowych.
Program „Podziemna Tarcza” zakłada przystosowanie warszawskiego metra do funkcji schronienia dla ponad 100 tys. osób oraz wykorzystanie wybranych przestrzeni technicznych jako zaplecza kryzysowego. Według analizy Holdfort skala tego rozwiązania pozostaje jednak ograniczona. Warszawskie metro liczy 39 stacji i nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu zabezpieczenia dla miasta liczącego około 1,8 mln mieszkańców.
Istotnym ograniczeniem jest także głębokość infrastruktury. Warszawskie stacje znajdują się stosunkowo płytko pod ziemią, co wpływa na ich zdolność do ochrony przed skutkami zdarzeń ekstremalnych. W innych miastach na świecie głębokość systemów metra jest znacznie większa, co przekłada się na wyższy poziom bezpieczeństwa.
Alarmujące dane o schronach. Singapur przykładem dla Warszawy
Autorzy raportu przywołują przykład Singapuru, który pokazuje odmienne podejście do planowania sieci schronów. Tamtejszy system ochrony ludności rozwijany jest od lat 80. XX wieku i obejmuje zarówno stacje metra, jak i budynki mieszkalne oraz użyteczności publicznej. Funkcje ochronne są integralną częścią projektowania nowych inwestycji.
W Singapurze równolegle wprowadzono przepisy nakazujące budowę pomieszczeń ochronnych w nowych budynkach mieszkalnych i publicznych. Od 1997 roku każdy nowy obiekt musi uwzględniać tego typu infrastrukturę już na etapie projektowania. W efekcie system ochrony ludności został włączony w codzienne planowanie urbanistyczne.
Polska nie ma już czasu do stracenia. Schrony potrzebne od zaraz
„Warszawa ma 1,8 miliona mieszkańców i 39 stacji metra. Singapur budował swoją infrastrukturę ochronną przez 40 lat nie dlatego, że nie miał innych pomysłów, ale dlatego, że ochronę ludności wpisał w każdą inwestycję, w każdy budynek, w każde osiedle. To nie był program. To była filozofia. Polska tę filozofię dopiero zaczyna odkrywać i mamy przed sobą wybór: zacząć budować system już dziś, albo za dekadę tłumaczyć, dlaczego znów zabrakło czasu” – czytamy w raporcie.
W Warszawie kluczowym problemem pozostaje brak spójnej strategii obejmującej rozmieszczenie obiektów oraz analizę kosztów. Obecne działania mają charakter punktowy i nie tworzą jednolitego systemu dostępnego dla wszystkich mieszkańców – wskazuje raport Holdfort.
