Służby Łukaszenki nasilają działania przeciwko Polsce, a prawdziwą kulminację ich działań obserwować można od początku tego tygodnia. Wkurzyły ich zbliżające się wybory do emigracyjnego białoruskiego parlamentu.

Ludzie Łukaszenki mszczą się na terenie Polski

O tym, że coś złego zaczyna się dziać, białoruscy uchodźcy polityczni w Polsce przekonali się na początku tego tygodnia. Z ich macierzystego kraju zaczęły napływać informacje o niebywałej wręcz skali aresztowań i spraw sądowych.

Reklama

- Dziś Komitet Śledczy Łukaszenki wydał postanowienie o wszczęciu w stosunku do 257 białoruskich aktywistów spraw karnych. To jest prawdziwy rekord. Zaczęła się konfiskata majątków, między innymi zabrali mieszkanie mojej córki – poinformował we wtorek Forsal.pl Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce, obecnie jeden z przywódców opozycji.

Oficjalnie sprawy karne zakładane są tym Białorusinom, którzy pod koniec marca w polskich miastach świętowali tzw. Dzień Woli, czyli rocznicę odzyskania przez Białoruś niepodległości. Każdy, kogo na demonstracjach i piknikach wypatrzyły służby Łukaszenki, od razu znalazł się na ich celowniku, a prześladowania przybrały niespotykaną dotąd skalę.

- Ludzie brali udział w akcjach wspierających wolność białoruską i za to teraz założono kilkaset spraw karnych. Najgorsze jest to, że służby Łukaszenki zaczęły zatrzymywać naszych bliskich, matki, ojców. Przychodzą do starszych osób, nawet do 90-latków i już mamy dowody, że takie osoby zostały aresztowane, a jak jedną próbowali aresztować, to trafiła do szpitala – mówi Paweł Łatuszka.

Szantażują i żądają współpracy z KGB

Od aresztowań członków rodzin i zabierania majątków nawet starszym osobom, białoruskie KGB przeszło do bardziej aktywnych działań na terenie Polski. Impulsem do ich nasilenia są, zbliżające się szybkimi krokami, wybory do białoruskiej Rady Koordynacyjnej. Organ ten powstał na uchodźstwie w sierpniu 2020 r. z inicjatywy prezydent-elekt Białorusi, Swietłany Cichanouskiej, a w dniach 25-27 maja zaplanowano pierwsze powszechne wybory delegatów, którzy mają w niej zasiąść.

W internetowym głosowaniu swych przedstawicieli wybrać mają wszyscy ci Białorusini, którym udało się uciec przed prześladowaniami, a wybrany w ten sposób organ stać może się partnerem dla państw Zachodu. A już sama myśl o demokratycznym przedstawicielstwie opozycji spowodowała, że służby Łukaszenki nasiliły swe akcje, posuwając się nawet do szantażu.

- Do naszych pracowników dzwonią i piszą sms oficerowie KGB i proponują współpracę. Za to są gotowi płacić, a jak się nie zgadzamy, to grożą, że zemszczą się na naszych rodzicach, którzy zostali na Białorusi i zostaną aresztowani. Działania bardzo się wzmocniły – alarmuje Paweł Łatuszka.

Do Polski wysłali snajperów i wagnerowców

Zorganizowane akcje białoruskich służb skierowane są jednak nie tylko przeciwko mieszkającej w Polsce opozycji. Jej członkom udało się dotrzeć do informacji, jakoby do naszego kraju trafić mieli już doskonale wyszkoleni dywersanci, których zadaniem jest sianie niepokoju i destabilizowanie sytuacji w Polsce. Doniesienia na ich temat są wielce niepokojące.

- Według naszych informacji, jeszcze wiosną została przygotowana grupa 5-7 oficerów, która była szkolona w jednej z baz GRU pod Mińskiem i oni zostali wysłani do Polski oraz Litwy, aby organizować dywersję. Wcześniej zaś przeszli szkolenie snajperskie – mówi Łatuszka.

Do tego dochodzi przygotowywanie kolejnych ataków na naszą granicę z użyciem dużych grup migrantów, ale jak się okazuje, na tym nie kończy się pomysłowość żołdaków Łukaszenki. Do ataku starają się wykorzystać też byłych wagnerowców.

- Trzecia rzecz, to ludzie byłego Wagnera. Wiemy, że departament w KGB o nazwie Guard zalegalizował kilku wagnerowców białoruskimi dokumentami w celu ich dalszego wysłania na zachód – słyszymy.

Białoruskich opozycjonistów, którzy znaleźli schronienie w Polsce, prokuratura oskarża o: spisek w celu przejęcia władzy państwowej i tworzenie formacji ekstremistycznej.