Łatuszka: Za śmierć polskiego żołnierza na granicy z Białorusią odpowiada reżim Łukaszenki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2024, 18:36
białoruś flaga
"To reżim Łukaszenki zabił Mateusza. Zabił (go) rękami nielegalnych migrantów, których używa jako broni. Których specjalnie sprowadza na granicę z Polską, i którzy są instruowani przez straż graniczną Łukaszenki" – powiedział Łatuszka./ShutterStock
Za śmierć polskiego żołnierza na granicy z Białorusią odpowiada reżim Łukaszenki – oświadczył w czwartek jeden z przywódców białoruskiej opozycji Paweł Łatuszka. To reżim Łukaszenki zabił Mateusza – ocenił polityk.

"To reżim Łukaszenki zabił Mateusza"

"Czy Białoruś jest w stanie wojny z Polską? Białoruś – nie. Ale reżim Łukaszenki jest" – oświadczył w komunikacie przekazanym PAP Łatuszka, przedstawiciel władz białoruskiej opozycji na emigracji.

"To reżim Łukaszenki zabił Mateusza. Zabił (go) rękami nielegalnych migrantów, których używa jako broni. Których specjalnie sprowadza na granicę z Polską, i którzy są instruowani przez straż graniczną Łukaszenki" – powiedział Łatuszka. Jak podkreślił, białoruskie służby graniczne "uczą i popychają migrantów do przeprowadzania zbrojnych ataków na polskich żołnierzy".

"A liczba tych ataków, które skutkują poważnymi obrażeniami, rośnie. Łukaszenka eskaluje sytuację" – ocenił białoruski opozycjonista. Dziś, jak zaznaczył, Łukaszenka ma "nie tylko krew na rękach, ale też (na sumieniu) pierwszą śmierć polskiego żołnierza".

Według niego "Polska, Europa, Zachód muszą wreszcie zrozumieć: Łukaszenka to agresor i morderca i musi odpowiedzieć za swoje zbrodnie".

Paweł Łatuszka jest wiceszefem Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi i kierownikiem Narodowego Zarządu Antykryzysowego.

Śmierć polskiego żołnierza na granicy

W czwartek w Warszawie zmarł szeregowy 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, raniony nożem 28 maja na granicy z Białorusią. Żołnierz został zaatakowany na odcinku granicy w okolicach Dubicz Cerkiewnych (woj. podlaskie) przez jednego z mężczyzn, którzy w grupie próbowali sforsować stalową zaporę. Gdy żołnierz, używając tarczy ochronnej, blokował wyłom w stalowej zaporze na granicy, sprawca - po przełożeniu ręki przez płot - ugodził go nożem w okolicy klatki piersiowej. Nóż utkwił w ciele żołnierza. W stronę rannego i udzielającej mu pomocy funkcjonariuszki Straży Granicznej rzucano gałęzie i kamienie.

W czwartek przed południem szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że żołnierz został przewieziony ze szpitala w Hajnówce do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Stan zdrowia rannego przez cały czas był oceniany jako bardzo ciężki. Po południu poinformowano, że wojskowy zmarł.

Po ataku na żołnierza premier Donald Tusk zapowiedział utworzenie dodatkowej strefy buforowej przy granicy z Białorusią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj