Z zazdrością patrzą na Polskę. Nad Wisłą widzą najsilniejszą armię Europy

Czołg M1A1 Abrams w trakcie szkolenia
Z zazdrością patrzą na Polskę. Nad Wisłą widzą najsilniejszą armię Europy/18 Dywizja Zmechanizowana
W Rumunii z zazdrością zerkają na Polskę, która w opinii tamtejszych ekspertów jako jedyna ma szansę spełnić militarne oczekiwania Donalda Trumpa. Z przytaczanych przez rumuńskich specjalistów danych wynika, że tylko nasz kraj poważnie potraktował rosyjskie zagrożenie. - Gdybym była Władimirem Putinem, unikałabym Polski – mówi Iulia Joja, profesor na Uniwersytecie Georgetown.

Wygrana Donalda Trumpa ożywiła dyskusję na temat przygotowań państw NATO do obrony przed ewentualną agresją Rosji. Już teraz mało kto ma wątpliwości, że wydawanie przez europejskie kraje przynajmniej 2 proc. PKB na zbrojenia to zdecydowanie zbyt mało.

Rumuni z zazdrością patrzą na Polskę

A właśnie takich wydatków domagał się od Europy Donald Trump podczas swej pierwszej prezydentury w czasie, gdy większość Europy tkwiła jeszcze w złudzeniu wiecznego pokoju. Co prawda kilka ostatnich lat przyniosło długo oczekiwane zmiany i państwa Europy Zachodniej zabrały się za powolne zbrojenia, lecz ich tempo nie jest zadowalające, na co zwracają uwagę również eksperci z Rumunii, kolejnego wschodniego państwa NATO, które z niepokojem spogląda na rosyjskie imperialistyczne zapędy. W rozmowie z portalem Defence Romania o stanie, w jakim znajduje się nasza cześć Europy mówiła Iulia Joja, ekspertka ds. bezpieczeństwa i profesor na Uniwersytecie Georgetown.

- Ważnym aspektem są wkłady wojskowe, o których Trump mówił przed wojną, że sojusznicy muszą osiągnąć 2% PKB. Jak tam Rumunia? Wiemy, że Rumunia, choć przeznaczyła 2 proc. PKB, spełniła wszystkich wymagań, podczas gdy Polska jest gdzieś w okolicach 4 procent – mówi ekspertka.

„Gdybym była Władimirem Putinem, unikałbym Polski”

Zwraca ona uwagę na błyskawiczne tempo polskich zbrojeń, uruchomienie dziesiątków programów zakupu uzbrojenia oraz powszechną świadomość, że bezpiecznie już było. W stronę naszego kraju kieruje też ciekawe i dla nas nieco zaskakujące słowa.

- Gdybym była Władimirem Putinem, unikałbym Polski. Jeśli chodzi o Rumunię czy kraje bałtyckie, sytuacja nie wygląda najlepiej. Tego właśnie powinniśmy się spodziewać, jeśli administracja Trumpa powróci. To, że na papierze nie wyglądamy najlepiej, że nie potrafimy się obronić, to pewne – mówi specjalistka.

W swej publikacji Rumuni wyliczają część polskich programów zbrojeniowych, a szczególną uwagę zwracają na zakup koreańskich czołgów K2, 360 Abramsów, a także blisko 500 wyrzutni HIMARS, nie zapominając też o 96 śmigłowcach Apache. W ocenie rumuńskich komentatorów, Polska jako jeden z niewielu krajów Europy ma prawdziwy powód, aby podejrzliwie patrzeć na Rosję i zbroić się na potęgę.

„To tylko kwestia czasu, zanim Polska stanie się najpotężniejszą siłą lądową w Europie. Wyciągając wnioski z historii, Polacy inwestują duże środki, aby móc stawić czoła nowej hipotetycznej inwazji ze strony Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie Warszawa ma na swoim wybrzeżu silnie zmilitaryzowaną rosyjską enklawę Kaliningrad” – pisze Defense Romania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZ zazdrością patrzą na Polskę. Nad Wisłą widzą najsilniejszą armię Europy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj