Chińczycy rozwścieczyli Rosjan. Łamie się kruchy sojusz?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
7 stycznia 2025, 10:18
[aktualizacja 7 stycznia 2025, 12:42]
dron, ukraina, wojna
Rosjanie wściekli na Chińczyków. Ta broń dosłownie pali im się w rękach/Shutterstock
Rosjanie nie ukrywają swej wściekłości, ale tym razem emocje swe kierują nie w stronę Zachodu, ale Chin. Cichy sojusznik, który miał ich wspierać i pomagać omijać zachodnie sankcje, dostarczył sprzęt wojskowy, który sypie się na potęgę. Nie tylko coraz mniej pomaga w walce, ale Rosjanie alarmują, że może być on groźny nawet dla życia żołnierzy.

Chociaż oficjalnie Chiny nie opowiedziały się po stronie agresywnej Rosji i robią różne dyplomatyczne wygibasy, apelując o pokój i zawieszenie broni, to nie jest już tajemnicą, że na potęgę technicznie wspierają swych rosyjskich przyjaciół. Ostatnio jednak okazało się, że nawet osławiona w ostatnich latach chińska technologia zaczyna odbijać się Rosjanom czkawką.

Rosjanie narzekają, ale już na Chińczyków

Problem zaczął się w chwili, gdy Rosjanie postanowili zawierzyć chińskiej technologii do elektronicznego zwalczania dronów. Masa tego sprzętu, krążącego nad głowami żołnierzy spowodowała, że obydwie strony konfliktu zaczęły imać się wszelkich sposobów, by strącić z nieba maszyny przeciwnika, a Rosjanie postawili na chińskie rozwiązania. I jak informuje portal „Bulgarian military”, już zaczęły się z nim problemy. Dostarczone na linię frontu urządzenia mają liczne wady konstrukcyjne i techniczne, a najbardziej niepokojącym są problemy z modułami zasilania.

Chińskie systemy zakłócania dronowych sygnałów opracowane zostały w oparciu o dostarczenie urządzeniu natężenia prądu o wysokości 25 amperów, a tymczasem w praktyce okazuje się, że wytwarzają one zaledwie 5 amperów. Ale to dopiero początek. Gdy Rosjanie zaczęli rozkładać urządzenia na czynniki pierwsze, okazało się, iż ich wykonanie jest wielce niechlujne, a w środku znajdowano latające luzem kawałki metalu, czy źle przymocowane złącza.

- Te chińskie urządzenia są nie tylko wadliwe, ale w niektórych przypadkach wręcz niebezpieczne dla operatorów – bułgarski portal cytuje jednego z rosyjskich oficerów, zaangażowanych w obsługę chińskich urządzeń.

Chiński sprzęt sypie się nawet na wojnie

Rosjanie zwracają też uwagę na wadliwe systemy chłodzenia urządzeń do walki elektronicznej, częste ich przegrzewanie się i bardzo słabą wentylację. Dochodzi nawet do tak dziwnych sytuacji, że po kilkukrotnym użyciu takiej broni, trzeba ją odłożyć, aby ostygła. Na tym jednak nie kończą się rosyjskie narzekania.

„Te wady nie są jedynie drobnymi niedogodnościami — zagrażają integralności strukturalnej i długoterminowej niezawodności urządzeń, zwiększając częstotliwość i złożoność konserwacji. Niespójne wyrównanie modułów komplikuje montaż, co powoduje awarie mechaniczne, które sprawiają, że urządzenia te nie nadają się do szybkiego wdrożenia” – pisze bułgarski portal.

Rosyjskie raporty wskazują, że nawet połowa dostarczonych na front chińskich urządzeń jest wadliwa, co powoduje poważne problemy w skutecznym zwalczaniu ukraińskich dronów. Stając przed takim wyzwaniem, rosyjscy żołnierze niejednokrotnie własnoręcznie i w sposób chałupniczy starają się naprawiać dopiero co dostarczony na wojnę chiński sprzęt. W ocenie komentatorów, rosyjskie problemy to nic innego, jak kolejny efekt zachodnich sankcji, o którym na razie w Moskwie głośno nie chce się mówić.

”W miarę trwania wojny pojawia się pytanie: czy chińska technologia naprawdę może sprostać potrzebom armii działającej w realiach wojny XXI wieku? Na razie odpowiedź brzmi: nie, co zmusza Rosję do zmagania się z konsekwencjami jej technologicznej i geopolitycznej izolacji” – twierdzą bułgarscy eksperci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChińczycy rozwścieczyli Rosjan. Łamie się kruchy sojusz? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj