Rosjanie warczą na sąsiada Polski, a ten zaczyna zbroić się na potęgę

Litwa-Rosja
Rosjanie warczą na sąsiada Polski, a ten zaczyna zbroić się na potęgę/ShutterStock
Już nie tylko Polska znajduje się w gronie krajów, które nie ufają żadnym rosyjskim zapewnieniom i wolą uzbroić się po zęby. Do grupy tej dołączył sąsiad Polski, który ma powody do obaw, bowiem to, co zaczął robić, nie spodobało się w Moskwie. I zaczęły się groźby.

i groźna wymian zdań zaczęła się od czegoś, co na pierwszy rzut oka wydawać może się drobiazgiem, a mianowicie od zmiany nazwy muzeum w obwodzie królewieckim. Pierwszy krok .

Rosja grozi sąsiadowi Polski. Oskarża go o niecne plany

Postanowili bowiem na ziemiach obwodu, który sami nazywają kaliningradzkim i pogmerać przy Muzeum Denelaitisa w Tolminkiemis. Uznali, iż o wiele ładniej będzie brzmiała nazwa Muzeum Literatury, ale decyzja ta nie spodobała się pobliskiej Litwie. Była na tyle drażniąca, że głos postanowił zabrać prezydent kraju, Gitanas Nausėda. Podkreślił, że żaden z rosyjskich twórców nie miał nic wspólnego z kształtowaniem kultury tego regionu, ale Rosjan zabolało dopiero, gdy użył historycznej nazwy regionu – Mała Litwa. Dodał również, iż jakby Rosja się nie starała, to "Karaliaučius (Królewiec) nigdy nie stanie się Kaliningradem".

To już wystarczyło, aby , Dmitrij Pieskow. Z tych krótkich słów wysnuł, jak to ma w zwyczaju, skomplikowaną konstrukcję geopolityczną, z której wynika, iż

- Okazuje się, że ten kraj ma wobec nas. To uzasadnia nasze głębokie obawy i potwierdza wszystkie obecne i przyszłe działania mające na celu – powiedział Pieskow, komentując słowa litewskiego prezydenta.

W tej wydawałoby się krótkiej wypowiedzi jasno widać, że Rosja ma względem Litwy jakieś niecne zamiary, a wielokrotnie stosowany zwrot o „zapewnianiu bezpieczeństwa Rosji” często kończył się . Nic też dziwnego, że Litwa postanowiła nie czekać z założonymi rękoma.

Rosja grozi, a Litwa kupuje czołgi

Już wcześniej, czując na karku oddech większego sąsiada, Litwini , a poziom zbrojeń, planowanych na 2025 roku poznać mogliśmy kilka dni po wypowiedzi Pieskowa. Ujawniła go minister obrony narodowej Litwy, Dovile Šakalene.

- Gwałtowny sojuszników z NATO i stałe wsparcie Ukrainy to dla nas wszystkich kwestia bezpieczeństwa narodowego. Litwa to rozumie… Już w tym roku planujemy – powiedziała litewska polityk.

Za słowami tymi idą czyny, bowiem Litwa kupuje z USA systemy Javelin, broń przeciwlotniczą, pojazdy opancerzone JLTV, . W Wilnie zapadła też decyzja, aby od Niemców nabyć najnowsze czołgi i zamówiono ich aż 44 sztuki, co na możliwości finansowe stosunkowo niewielkiego kraju jest dużym wyzwaniem. Kontrakt z Niemcami, którego efektem ma być wystawienie , opiewać ma łącznie na i być rozłożony na kilka lat. Innego wyjścia Litwini nie mają, gdyż ich roczny budżet obronny, i to już po bardzo wysokich podwyżkach, to 800 mln euro. Niemieckie czołgi dojechać mają na Litwę do 2035 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosjanie warczą na sąsiada Polski, a ten zaczyna zbroić się na potęgę »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj