Sąsiad Polski puszcza oko do Trumpa. Pragnie powitać go razem z Putinem

Alaksandr Łukaszenka
Sąsiad Polski chce zabłysnąć. Puszcza oko do Donalda Trumpa/Shutterstock
Sąsiad Polski znów chce błysnąć i pokazać się na świecie od jak najlepszej i najbardziej pokojowej strony. W rolę gołąbka pokoju chce się wcielić nie kto inny, jak sam Aleksandr Łukaszenka, a który dla Donalda Trumpa ma zaskakującą propozycję. Kreml już się zgodził.

Co pewien czas zza wschodniej granicy Polski padają zaskakujące propozycje, których autorem jest białoruski dyktator, Aleksandr Łukaszenka. Polityk, który tuż przed ukraińską wojną stał za masowym atakiem migrantów na polską granicę, a następnie udostępnił teren swego państwa do napaści na Kijów, teraz ma dla świata pokojową propozycję.

Łukaszenka ma propozycję do samego Donalda Trumpa

Złożył ją podczas rozmowy z pewną amerykańską internetową gwiazdą, Mario Nawfalem. Ten celebryta i influencer, wskazywany jako współpracownik Elona Muska, postanowił przeprowadzić wywiad z białoruskim satrapą i zapytać go o pokojowe plany względem Ukrainy. A jak się okazuje, ten ma pewien pomysł, bowiem sam chciałby stać się człowiekiem, który przyniesie pokój.

- Od granicy białoruskiej do Kijowa jest tylko 200 kilometrów. Pół godziny samolotem. Zapraszamy. Usiądziemy tutaj. Dojdziemy do porozumienia cicho, bez hałasu, bez krzyku. Więc powiedz Trumpowi: czekam na niego tutaj, razem z Putinem i Zełenskim. Usiądziemy i spokojnie ponegocjujemy. Jeśli chcesz zawrzeć umowę – zaproponował Łukaszenka.

Białoruski przywódca zastrzegł jednocześnie, iż sam nie chce brać udziału w negocjacjach, gdyż ponoć „najbardziej ze wszystkiego nienawidzi mediacji”, ale chętnie udostępni swój kraj do zorganizowania takiego spotkania.

Dyktator marzy, by znów stać się kimś ważnym

Propozycja ta padła w kilka dni po awanturze w Białym Domu, kiedy to zerwano rozmowy pomiędzy prezydentami Zełenskim i Trumpem. Szybko jednak okazało się, że Ukraina chce wrócić do stołu rozmów, a jak zapowiedział w orędziu do Kongresu Donald Trump, on też planuje współpracować z obiema stronami, aby powstrzymać wojnę na Ukrainie.

Na propozycję Łukaszenki z radością zareagował Kreml. Jego rzecznik, Dmitrij Pieskow, przyznał, że pomysł spotkania się na Ukrainie jest wielce kuszący.

- Ta kwestia nie została w żaden sposób poruszona ani omówiona. Ale oczywiście Mińsk jest dla nas najlepszym miejscem. To nasz główny sojusznik, więc to najlepsze miejsce do negocjacji – powiedział Pieskow w rozmowie z agencją Interfax.

Manewr Łukaszenki do złudzenia przypomina manewr sprzed ponad 10 lat, kiedy to również do Mińska udało mu się zaprosić światowych przywódców. Wówczas, w roku 2014 i 2015 podpisano tzw. Porozumienia Mińskie, w których stroną była OBWE, Ukraina i Rosja, a ich celem było powstrzymanie wojny w Donbasie. Po siedmiu latach Putin uznał, że porozumienia te „nie istnieją” i znów zaatakował Ukrainę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSąsiad Polski puszcza oko do Trumpa. Pragnie powitać go razem z Putinem »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj