Forsal logo

Darknet i supermarket z narkotykami, czyli marzenie o wolności absolutnej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
5 lipca 2020, 13:00
Cyberprzestępstwo
Cyberprzestępstwo/ShutterStock
Po przełamaniu początkowej nieufności klienci ruszyli na zakupy: w szczytowym momencie obroty na Silk Road warte były ponad miliard dolarów.

Czym jest darknet? To internetowe podziemie, po którym – dzięki technologiom szyfrującym, np. trasowaniu cebulowemu – można się poruszać anonimowo. W darknecie ludzie załatwiają różne sprawy: poszukują przestrzeni osobistej wolności i ekspresji, spiskują przeciwko autorytarnym reżimom i wielkim korporacjom, handlują (używając kryptowalut) narkotykami, bronią i żywym towarem. Jest w tym pewien paradoks: w darknecie, choć bywa on medialnie demonizowany, niełatwo odróżnić dobro od zła – w epoce globalnej cyfrowej inwigilacji użytkownicy mają po prostu liczne powody, aby ukryć się w elektronicznym schronie przed ciekawskim spojrzeniem Wielkiego Brata.

Warto przy okazji wyjaśnić, że darknet nie jest tym samym co głęboka sieć (deep web) – jest jej odległym, zakamuflowanym fragmentem. Określenie „głęboka sieć” odnosi się do tych obszarów internetu, które nie są indeksowane przez popularne wyszukiwarki – większość z tych treści, a stanowią one według szacunków ok. 95 proc. danych obecnych w sieci, jest najzupełniej niewinna: mowa między innymi o niezmierzonych zasobach mediów społecznościowych, o państwowych i firmowych bazach danych, półoficjalnych serwisach streamingowych, zamkniętych forach internetowych, wreszcie – o milionach (miliardach) osieroconych stron, do których nie prowadzi już żaden aktywny link, a które wciąż wiszą na serwerach.

Działający w latach 2011–2013 Silk Road – Jedwabny Szlak – był wirtualną platformą zakupową w rodzaju Amazona czy eBaya, z tą różnicą, że funkcjonował w darknecie dostępnym za pomocą sieci TOR, a jego klienci wystawiali na sprzedaż produkty zakazane: nie tylko dragi i broń, lecz także narzędzia hakerskie bądź lekarstwa. Jedwabny Szlak zasłynął jednak przede wszystkim handlem narkotykami: ewentualni nabywcy wybierali z szerokiej oferty psychodelików stosowny produkt w rozsądnej cenie, płacili bitcoinami, a potem czekali na kopertę, która docierała do nich wraz z poranną pocztą. Ten pionierski model dilerki – można było nawet wystawiać sprzedawcom komentarze – spotkał się z uznaniem konsumentów; nie musieli już ryzykować, kupując za gotówkę towar od podejrzanego typa na tyłach magazynu w szemranej dzielnicy. Po przełamaniu początkowej nieufności (Silk Road przez swoją ostentacyjną, XXI-wieczną supermarketowość sprawiał wrażenie obłędnej prowokacji amerykańskich służb) klienci ruszyli na zakupy – w szczytowym momencie obroty na platformie warte były ponad miliard dolarów. Silk Road zapoczątkował marketingowy trend: od tamtego czasu w darknecie co rusz powstają nowe, analogiczne usługi.

Założyciela Silk Road, Teksańczyka Rossa Ulbrichta, aresztowano w San Francisco jesienią 2013 r. – miał 29 lat. Odsiaduje obecnie karę podwójnego dożywocia (plus 40 lat) w więzieniu federalnym w Tucson w Arizonie – być może nigdy już stamtąd nie wyjdzie, jako że federalny wymiar sprawiedliwości nie przewiduje zwolnień warunkowych, a parokrotne próby podważenia wyroku jak na razie się nie powiodły.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj