Lecznice notują wzrost liczby małych pacjentów. Ma to związek z początkiem sezonu zachorowalności na grypę i inne infekcje charakterystyczne dla okresu jesienno-zimowego. Taki wzrost liczby chorych jest – zdaniem medyków – normalny o tej porze.

Reklama

Aplikacja "Wolne łóżko"

"Miejsc jest bardzo mało, ale to normalne o tej porze" – powiedziała PAP rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Katarzyna Pokorna-Hryniszyn.

Przyznała, że brakowało już miejsc dla dzieci i do wiosny tak będzie jeszcze wielokrotnie. Jak zauważyła rzeczniczka, sezon ten odróżnia od innych to, że – dzieci trafiają z różnymi chorobami, wśród nich wiele jest schorzeń górnych i dolnych dróg oddechowych, ale też m.in. dolegliwości żołądkowych.

24 małopolskie szpitale, mające oddziały pediatryczne, zaczynają codzienne raportowanie o liczbie wolnych łóżek. Placówkom służy do tego aplikacja "Wolne łóżko", wykorzystywana także w poprzednim roku.

"Dzięki aplikacji szpitale mogą się wymieniać informacjami. Ma ona usprawnić pracę w przypadku zwiększonego zapotrzebowania na łóżka pediatryczne" – powiedziała PAP rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo.

"Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami"

Do Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie oprócz dzieci z typowo jesiennymi infekcjami, jak np. grypa czy RSV, trafiają dzieci z chorobami z lata – chodzi o boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu.

"Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami. Spodziewamy się w kolejnych tygodniach, miesiącach, większej liczby chorób wirusowych typowych dla okresu jesienno-zimowego. Można się ponownie spodziewać epidemii grypy, ponieważ zaszczepionych przeciwko temu wirusowi jest niecałe 10 proc. osób" – powiedziała PAP szefowa Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w szpitalu Żeromskiego dr Lidia Stopyra.

Jeżeli chodzi o covid, to są to pojedyncze przypadki. W szpitalu Żeromskiego na 29 małych pacjentów dwoje ma tę chorobę.

"Należy się szczepić przeciwko tym chorobom"

Jak podkreśliła lekarz, zminimalizować ryzyko zachorowania mogą szczepionki. "Należy się szczepić przeciwko tym chorobom, na które są szczepionki" – mówiła i zaapelowała, żeby nie wysyłać dziecka do szkoły w przypadku infekcji. Także dorośli powinni pamiętać o tym, żeby w czasie choroby nie iść do pracy, lecz zostać leczyć się i wypoczywać w domu.

Dr Stopyra zapytana o zachorowalność wśród dzieci ukraińskich uchodźców potwierdziła, że w pewnym stopniu przyczyniają się do wzrostu liczby pacjentów. Jak zauważyła, po wybuchu wojny w Ukrainie populacja dziecięca Krakowa zwiększyła się o ok. jednej trzeciej i to też widać w szpitalu, ale – jak zaznaczyła – nie jest to problem dla placówki.

Pediatra oceniła jednak, że wśród Ukraińców problemem jest "kiepskie wyszczepienie". "Np. przeciwko polio, nie mówiąc o gruźlicy, zaszczepionych jest ok. 30 proc., a w niektórych rejonach nawet 10 proc. obywateli Ukrainy i dlatego spodziewamy się, że może pojawić się problem epidemiczny" – przyznała dr Lidia Stopyra. "Wśród ukraińskich dzieci częściej spotykamy się m.in. z gruźlicą, WZW typu B – chorobami, które wśród polskich dzieci występują absolutnie wyjątkowo" – dodała.

Autor: Beata Kołodziej