Trend 1: szansa na więcej specjalistów z Ukrainy

Z danych Eurostatu wynika, że Polska znalazła się na czele krajów Unii Europejskiej pod względem liczby wydanych pozwoleń na pobyt. W 2019 roku przyjęliśmy najwięcej cudzoziemców spoza wspólnoty – 724 tys. osób, w tym głównie z Ukrainy. W 2020 roku utrzymanie pozycji lidera nie jest takie oczywiste. Początek pandemii wyhamował migrację zarobkową. Z danych Straży Granicznej wynika, że w pierwszej fali koronawirusa z Polski wyjechało nawet 250 tys. Ukraińców. Największy odpływ pracowników mamy jednak za sobą. Już na początku pandemii, wspólnie z Pracodawcami RP, postulowaliśmy o zawarcie w tarczy antykryzysowej zapisów pozwalających na automatyczne odnawianie wiz dla pracowników z zagranicy na czas obowiązywania stanu epidemicznego i dwa tygodnie po jego zakończeniu. Dzięki temu zatrzymaliśmy w kraju nawet do 500 tys. osób z Ukrainy.

Nadal jednak saldo migracyjne jest ujemne, co oznacza, że więcej osób wyjeżdża niż przyjeżdża. Ten trend utrzyma się na początku przyszłego roku, a to jak długo potrwa będzie zależało od sytuacji epidemicznej w kraju i na świecie. Warto jednak podkreślić, że jeżeli wejdzie w życie ustawa o zapewnieniu kadr medycznych na czas obowiązywania stanu epidemicznego, do Polski przyjadą lekarze i pielęgniarki z Ukrainy. To przyczyni się do jakościowej zmiany charakteru migracji zarobkowej. Na razie do Polski przyjeżdżają głównie pracownicy na stanowiska niższego szczebla, mimo że ich kompetencje są niejednokrotnie dużo wyższe. To może ulec zmianie, choć nadal zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy widzimy głównie na niższym szczeblu, w tym przede wszystkim w branży logistycznej, magazynowej, spożywczej czy produkcyjnej.

Trend 2: praca zdalna nabierze formalnych kształtów

Reklama

Rok 2020 na rynku pracy stał pod znakiem dynamicznych, często wymuszonych procesów. Jednym z nich było przejście części firm praktycznie z dnia na dzień na tryb pracy zdalnej. I chociaż zdaliśmy ten test bardzo dobrze, przedsiębiorcy i pracownicy dosyć szybko zaczęli dostrzegać mankamenty ciągłego home office. Dla firm wyzwaniem jest m.in. monitoring postępów pracy na odległość czy odpowiednie zabezpieczenie danych firmowych. Pracownicy natomiast tęsknią za zespołem i często mają problem z oddzieleniem życia prywatnego od zawodowego. Niemniej praca zdalna zostanie z nami na dłużej. Na pewno w kolejnym roku większość firm będzie działać w trybie mieszanym. Podejrzewam też, że pracownicy częściej niż dotychczas będą zgłaszać potrzebę np. rozliczenia dodatkowych kosztów, takich jak zużycie prądu.

Wyzwaniem w 2021 roku będzie uregulowanie pracy zdalnej i rozwiązanie spornych kwestii związanych m.in. z partycypowaniem pracodawców w kosztach, oddelegowaniem na pracę zdalną czy kwestią wypadków na home office.

Trend 3: rynek pracownika nie stanie się przeszłością, ale gwałtownie wyhamuje

Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do tego, że to pracownicy, zwłaszcza ci najbardziej wyspecjalizowani, mogli dyktować warunki na rynku pracy. Pracodawcy konkurowali o najlepsze osoby, średnie zarobki szły w górę, a pracownicy chętnie zmieniali pracę na lepiej płatną. Wydaje się, że załamanie pewnych rynkowych procesów z uwagi na pandemię, a także wymuszone przez nią zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa, spowoduje wyhamowanie tzw. „rynku pracownika”. Już teraz obserwujemy, że mniej osób decyduje się na zmianę pracy. Wielu pracowników nie będzie ryzykować tak chętnie jak w czasach prosperity. Nie można jednak wieszczyć „rynku pracodawcy”. Bezrobocie w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, a pensje choć wolniej, nadal rosną. Dobry pracownik nadal będzie wartością samą w sobie. Zwłaszcza specjaliści będą mogli liczyć na wiele atrakcyjnych ofert.

Trend 4: renegocjacje dotychczasowych umów

W 2021 roku pracodawcy będą musieli zmierzyć się z wieloma wyzwaniami prawnymi i formalnymi. Jednym z nich będzie wzrost kwoty minimalnego wynagrodzenia. Według zapowiedzi, najniższa „krajowa” wzrośnie w kolejnym roku o 200 złotych brutto i wyniesie 2800 zł brutto. Pracownik „na rękę” otrzyma nieco ponad 2 tys. zł. Ta dobra informacja dla pracowników, budzi mniej entuzjazmu wśród pracodawców. Podstawową kwestią jest bowiem wzrost kosztów stałych, do których należy utrzymanie pracowników. Wielu przedsiębiorców będzie sobie z tym radzić poprzez renegocjację kontraktów z klientami lub zastosowanie klauzul waloryzacyjnych. Będzie to trudniejsze niż zazwyczaj, bo wzrost minimalnego wynagrodzenia nie będzie równoznaczny z lepszą kondycją finansową polskich firm.

Trend 5: przyspieszona automatyzacja i robotyzacja

Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że 68% polskich firm nie jest gotowych na automatyzację swoich procesów. Tylko co czwarty pracodawca deklaruje, że sobie z tym poradzi. To niepokojące biorąc pod uwagę, że to, co miało być zmianą ewolucyjną, przez pandemię stało się wręcz… rewolucją. Robotyzacja i automatyzacja przyspieszyły znacząco.

Z raportu World Economic Forum (WEF) wynika, że napędzany pandemią rozwój technologii sprawi, że do 2025 r. podział czasu pracy pomiędzy ludzi a maszyny będzie niemal równy. To może przełożyć się na likwidację aż 85 mln etatów w ciągu najbliższych 5 lat. Równocześnie w ich miejsce ma powstać 97 mln nowych miejsc pracy. Najbardziej zagrożone stanowiska to te, gdzie wykonuje się proste, powtarzalne czynności, które nie wymagają specjalistycznej wiedzy. Takie zadania łatwo można opisać za pomocą algorytmów, dlatego idealnie nadają się do zautomatyzowania i przekazania do realizacji robotowi czy programowi klasy RPA. Zawody jutra wymagają konkretnych kwalifikacji, co dla osób obecnych już na rynku pracy, często wiąże się z koniecznością przebranżowienia.

Autor: Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service S.A.