Trump rozdaje karty w Davos
Davos w tym roku pokazuje, jak jedna decyzja jednego człowieka potrafi zmienić globalną agendę. Europejscy przywódcy zebrali się z myślą o zacieśnianiu współpracy w sprawie Ukrainy i rozmowach o przyszłości wsparcia wojskowego. Jednak wystąpienie Donalda Trumpa rozbiło te plany w pył.
„Grenlandia ma znaczenie strategiczne zarówno dla bezpieczeństwa narodowego USA, jak i dla bezpieczeństwa globalnego. Nie ma już odwrotu” – oświadczył Trump w mediach społecznosciowych, potwierdzając wcześniejsze zapowiedzi dotyczące amerykańskich roszczeń wobec wyspy należącej formalnie do Danii. To nie była tylko polityczna prowokacja. Trump już wcześniej publikował również zdjęcia satelitarne i infografiki z napisem: „Greenland: A New Star in 2026”. Trump otwarcie twierdzi, że Grenlandia stanie się nowym stanem USA już w tym roku. Tym samym jedno z najbardziej elitarno-politycznych wydarzeń świata zamieniło się w scenę do realizacji najbardziej kontrowersyjnych ambicji byłego prezydenta.
Europa w defensywie
Reakcja europejskich liderów była mieszanką konsternacji, strachu i zakulisowych negocjacji. Publicznie nikt nie mówi o twardym sprzeciwie, ale w kuluarach wrze. Francuski prezydent Emmanuel Macron apelował o jedność: „Nie możemy pozwolić, by wewnętrzne podziały i indywidualne interesy rozbiły wspólną politykę wobec USA. Europa musi mówić jednym głosem.”
Jednak większość państw członkowskich Unii nie chce otwartego konfliktu z Waszyngtonem. Pomysł tzw. „handlowej bazuki” – czyli sankcji wobec USA w odpowiedzi na groźby celne Trumpa – został szybko zamieciony pod dywan. Liderzy wolą nie ryzykować otwartego starcia i stawiają na dyplomatyczne rozmowy za zamkniętymi drzwiami.
Ukraina schodzi z afisza
W tym chaosie najbardziej traci Ukraina. Planowana rozmowa Donalda Trumpa z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim nie została nawet zaplanowana, mimo obecności ukraińskiej delegacji w Davos. Zamiast tego prezydent USA rozmawia o Grenlandii i publikuje list od szefa NATO Marka Ruttego:
„Panie Prezydencie, drogi Donaldzie, to, co dziś osiągnąłeś w Syrii, jest po prostu niewiarygodne. Wykorzystam moje kontakty z mediami w Davos, by opowiedzieć o twojej pracy tam, w Gazie i w Ukrainie.”
„Jestem zdeterminowany, by znaleźć rozwiązanie sytuacji z Grenlandią. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Z poważaniem, Mark.”
Brak wzmianki o Ukrainie to dla ukraińskich przedstawicieli sygnał, że polityczna uwaga przesuwa się gdzie indziej i to w dramatycznym tempie. Europa nie wie co robić w sprawie Grenlandii i jak pomóc Danii.
NATO ogranicza dane dla USA
Zamieszanie wokół Grenlandii uderza również w strukturę NATO. Brytyjski dziennik The I Paper ujawnia, że sojusz ograniczył USA dostęp do wybranych danych wywiadowczych w obawie, że Trump wykorzysta je w scenariuszu militarnego nacisku na Danię.
„Niektóre państwa członkowskie obawiają się, że informacje przekazane USA mogą zostać wykorzystane przeciwko ich interesom. To sytuacja bez precedensu” – pisze gazeta, powołując się na źródła w strukturach NATO. W praktyce jednak te ograniczenia mają głównie symboliczny charakter. Amerykańska armia dysponuje własnymi satelitami i systemami rozpoznania, m.in. poprzez Starlink, co czyni embargo informacyjne sojuszników USA raczej gestem niż realnym zagrożeniem.