Nie ma miejsca dla każdego. Kanada wyrzucona, Rosja z pomysłem na składkę
Jako pierwsze wykluczone z „Rady Pokoju” zostało… jedno z najbliższych sojuszniczych państw USA – Kanada. Premier Mark Carney otrzymał od Trumpa pismo z cofnięciem zaproszenia. Trump napisał: „Proszę przyjąć tę wiadomość jako potwierdzenie, że Rada Pokoju odwołuje zaproszenie dla Kanady do udziału w najbardziej prestiżowym gronie przywódców, jakie kiedykolwiek powstało.”
Nie podano powodów. Media spekulują o „ideologicznej niespójności” i „braku pełnego zaufania” ze strony Trumpa wobec kanadyjskiego rządu.
Z kolei Rosja, mimo zaproszenia, zaproponowała kontrowersyjny sposób wniesienia składki członkowskiej. Moskwa zadeklarowała gotowość zapłaty miliarda dolarów z zamrożonych przez Zachód aktywów rosyjskiego państwa. Trump nie tylko nie zaprzeczył legalności takiego rozwiązania, ale wręcz go poparł. Pomysł wywołał oburzenie wśród części amerykańskich senatorów, którzy domagają się audytu funduszy wykorzystywanych w ramach Rady.
Rada już działa. Na liście członków m.in. Węgry, Egipt i Mongolia
Rada Pokoju liczy obecnie 19 państw, które oficjalnie podpisały akt założycielski. Wśród nich znajdują się m.in. Węgry, Armenia, Argentyna, Egipt, Izrael, Kazachstan, Katar, Maroko, Arabia Saudyjska, Uzbekistan, Turcja, Bahrajn oraz niespodziewanie Mongolia i Paragwaj. Są to głównie państwa z Bliskiego Wschodu, Azji Centralnej i Ameryki Łacińskiej. W ramach Rady ma działać mechanizm szybkiego reagowania na konflikty, z pominięciem długich procedur ONZ. Priorytetem jest obecnie koordynacja odbudowy Strefy Gazy oraz monitorowanie zawieszenia broni.
Trump podkreślił, że Rada ma być organizacją „niebiurokratyczną, elastyczną i silnie osadzoną w realiach polityki międzynarodowej”. Podczas wystąpienia w Davos stwierdził: „To będzie nowe dziedzictwo światowe. Mamy szansę zakończyć wiele konfliktów bez rozmów, które trwają dekady. Każdy w tej sali to gwiazda, inaczej by was tu nie było.”
Polska – milczący kandydat na strategicznego sponsora Rady
W centrum międzynarodowej uwagi znalazła się także Polska. Choć oficjalnie nie ogłoszono jeszcze decyzji, media w USA i Europie wskazują, że Polska znajduje się na liście krajów zaproszonych do Rady Pokoju, a jednocześnie rozważana jest jako jeden z tzw. „sponsorów strategicznych” projektu. Według niepotwierdzonych informacji, Warszawa miałaby przekazać do miliarda dolarów jako wkład członkowski. Minister finansów RP miał wyrazić „zdziwienie” tą informacją, ale nie zaprzeczył jej jednoznacznie. Rząd Polski wciąż milczy, co daje pole do spekulacji. Tymczasem obecność polskiej delegacji w Davos i jej udział w części zamkniętych spotkań wokół inicjatywy Trumpa może sugerować realne zainteresowanie udziałem w projekcie.
Dla Polski przystąpienie do Rady może oznaczać wzmocnienie sojuszu z USA. Ale cena i to zarówno polityczna, jak i finansowa może być wysoka.
Świat podzielony: jedni dołączają, inni odwracają się plecami
Wśród państw, które otrzymały zaproszenia, ale jeszcze nie odpowiedziały, znajdują się m.in. Polska, Włochy, Hiszpania, Indie, Korea Południowa, Japonia, Niemcy i Wielka Brytania. Tylko trzy państwa – Norwegia, Szwecja i Francja – oficjalnie odmówiły udziału, podkreślając, że nie uznają formuły organizacji, w której jedna osoba ma prawo weta.
Według danych Axios, 11 z 25 państw, które podpisały lub rozważają przystąpienie do Rady Pokoju, nie ma nawet wzajemnych relacji dyplomatycznych z USA lub ich obywatele nie mają możliwości uzyskania amerykańskiej wizy. Pomimo to organizacja rośnie w siłę. Trump twierdzi, że „świat potrzebuje nowego formatu, gdzie decyzje zapadają szybko, a odpowiedzialność jest osobista”.