Rzeczniczka rządu Maud Bregeon zapewniła, że w perspektywie tygodni „nie ma żadnego ryzyka niedoborów w kwestii benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego”. W rozmowie z radiem France Info rzeczniczka dodała, że tylko 4 proc. stacji benzynowych uskarża się na problemy z zaopatrzeniem w co najmniej jeden rodzaj produktu.
Bregeon, która w rządzie zajmuje się również sprawami energetyki, przekonywała, że rząd dostosowuje środki wsparcia do bieżącej sytuacji i zapewniła, że nikt nie pozostanie „na lodzie”.
Pomagamy przedsiębiorstwom, które są najbardziej dotknięte (kryzysem), najbardziej zależne od paliw, i tym, które są najsłabsze finansowo - mówiła rzeczniczka.
Rząd Francji: przygotowujemy się na najgorsze
Wcześniej we wtorek minister gospodarki Francji Roland Lescure powiedział na antenie rozgłośni France Inter, że rząd „przygotowuje się na najgorsze, ale ma nadzieję na najlepsze (rozwiązanie)”. - Ogółem mamy przed sobą miesiące. (...) Mamy jeszcze ogromne rezerwy - dodał minister.
Przyznając, że „potencjalny temat to paliwo lotnicze”, zapewnił, że rząd śledzi tę sytuację nadzwyczaj uważnie. Komentując odwoływanie rejsów przez niektórych przewoźników, minister powiedział, że chciałby wiedzieć, czy problemem są koszty, czy też ilości paliwa lotniczego. Zadeklarował, że rząd spotka się ze wszystkimi liniami lotniczymi, by omówić przygotowania do sezonu letniego. W spotkaniu weźmie też udział minister transportu Philippe Tabarot.
Bregeon zaapelowała do przewoźników, by zachowali przejrzystość i wybrali politykę „jak najbardziej rozsądną, jeśli chodzi o ceny”.
Minister gospodarki: nie ma powodu do niepokoju
Lescure wyjaśnił w radiu France Inter, że jeśli chodzi o maj, to nie ma powodu do niepokoju w sprawie zaopatrzenia w paliwo lotnicze. - Upoważniliśmy rafinerie francuskie, by zwiększyły rafinację, mamy też zapasy strategiczne na trzy miesiące - mówił minister.
Lescure skrytykował wypowiedzi szefa koncernu TotalEnergies, Patricka Pouyanne, który ostrzegł w weekend przed przedłużającymi się skutkami wojny na Bliskim Wschodzie. Minister ocenił, że nie jest rolą szefa koncernu wygłaszanie takich ostrzeżeń i że nie można obecnie przewidzieć, jaka będzie sytuacja za dwa czy trzy miesiące. - Trzeba się przygotować na wszelkie sposobności - powiedział Lescure.
Pouyanne przyznał w piątek, że Francja może wkroczyć w okres „niedoboru energetycznego”, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie przedłuży się o kolejne dwa-trzy miesiące. Wypowiedź tę skomentował w weekend prezydent Emmanuel Macron, który zapewnił, że obecna sytuacja „nie daje podstaw, by przewidywać jakikolwiek niedobór”.
