Skandal wybuchł w ubiegłym tygodniu, a zamieszanych w niego jest wielu byłych urzędników państwowych najwyższego szczebla, w tym ośmiu byłych ministrów - od prawicy po socjalistów.

W poniedziałek centrolewicowy rząd Ciprasa zwrócił się do parlamentu, by zbadał zarzuty, że Novartis dawał 10 byłym członkom rządu łapówki, by zwiększyć sprzedaż swych leków i podnieść ich ceny dla państwowych szpitali. Większość oskarżonych utrzymuje, że jest niewinna i twierdzi, że padła ofiarami intrygi.

Ogłaszając złożenie pozwu Samaras oskarżył swego lewicowego następcę o to, że "jest odpowiedzialny za żałosny polityczny spisek" i skrytykował "zniesławiające" oskarżenia ze strony "pseudoświadków".

Samaras, który był premierem w latach 2012-2015, twierdzi, że podczas swych rządów "skutecznie walczył z korupcją" i "w radykalny sposób ograniczył wydatki farmaceutyczne".

Według OECD w Grecji wydatki farmaceutyczne są wyższe od europejskiej średniej i w 2006 roku stanowiły 23,6 proc. wszystkich wydatków na służbę zdrowia. W 2011 roku wzrosły do 30,7 proc., a w 2015 roku pod presją wierzycieli spadły do 25,9 proc.

Reklama

Oprócz Samarasa w sprawę zamieszanych jest też trzech byłych ministrów zdrowia: obecny komisarz UE ds. migracji Dimitris Awramopulos, który był szefem resortu zdrowia w latach 2006-2009 i jego następcy do 2015 roku - Andreas Lowerdos i Adonis Georgiadis.

Ich nazwiska były cytowane w dokumentach ze śledztwa wszczętego w 2006 roku przez grecką prokuraturę antykorupcyjną po ujawnieniu przez amerykańskie FBI przypadków nielojalnej konkurencji w Novartis w Grecji. Według fragmentów dokumentów, które wyciekły, dwie osoby objęte programem ochrony świadków oskarżyły ich o przyjmowanie łapówek od koncernu Novartis. Ich nazwiska padają też w dokumentach przekazanych przez FBI, których pełna wersja nie została ujawniona.

Premier Cipras ogłosił, że zamierza "odzyskać pieniądze, których pozbawił kraj Novartis" w latach 2006-2015. Według szacunków sądowych straty dla skarbu państwa wynoszą ok. 3 mld euro. (PAP)