Według najnowszych dostępnych danych, tak zwany brytyjski wariant koronawirusa wykrywany był w większości badanych pod kątem genetyki próbek na przestrzeni ostatnich 4 tygodni w 8 krajach: Zjednoczonym Królestwie (91,8 proc.), Irlandii (82,3 proc.) we Włoszech (73,5 proc.), Turcji (59,4 proc.), Francji (51 proc.), Słowacji (79,3 proc.), Kanadzie (50 proc.), Nowej Zelandii (55,6 proc.) i Rumunii (75 proc.). W czterech ostatnich krajach wynik może być mniej reprezentatywny ze względu na niewielką liczbę badanych próbek - mniej niż 50.

W Polsce odsetek występowania B.1.1.7 wynosi 10,4 proc., lecz w naszym kraju również wykonuje się stosunkowo niewiele badań w kierunku rozpoznania wariantu wirusa. W Danii, gdzie takich badań jest proporcjonalnie najwięcej na świecie, brytyjski wariant był obecny w prawie 30 proc. próbek pobranych od zakażonych osób. W USA wskaźnik ten wyniósł 5,2 proc. Jednak w większości krajów udział tej odmiany wirusa stale rośnie.

To prawdopodobnie efekt większej zaraźliwości tego wariantu. Niedawne badanie naukowców z Uniwersytetu Harvarda wskazuje na to, że może być to skutek dłuższego - średnio o 5 dni - trwania infekcji w porównaniu do dominującej dotąd odmiany SARS-CoV-2. Grupa ekspertów NERVTAG doradzających brytyjskiemu rządowi ocenia też, że zakażenie tym brytyjskim wariantem wiąże się z większym ryzykiem hospitalizacji.

Choć dane nie wskazują, by ten brytyjski wariant był znacząco bardziej odporny na obecne szczepionki, to w Wielkiej Brytanii wykryto niedawno jego nową wersję, która może to zmienić. Ta nowa wersja brytyjskiego wariantu wirusa to efekt "zyskania" mutacji E484K - takiej samej, jaką posiada południowoafrykański wariant B.1351 (określany również 501Y.V2), wobec którego szczepionki są mniej skuteczne. Jak dotąd ten nowy brytyjski szczep wykryto jedynie w pojedynczych przypadkach w Anglii.

Tymczasem dane z GISAID wskazują na to, że tak zwany południowoafrykański wariant wykryto dotychczas w 37 krajach i terytoriach, z czego w czterech jest on dominującym: w RPA, w należącym do Francji leżącym na Oceanie Indyjskim archipelagu Mayotte (68,3 proc.) oraz w Mozambiku (50 proc.) i w Botswanie (85 proc.). W tych dwóch ostatnich krajach przebadano dotąd mniej niż 10 próbek.

W Europie wariant ten nie jest jeszcze szeroko rozpowszechniony. Najwięcej przypadków w ciągu ostatnich 4 tygodni stwierdzono w Belgii - 51 (4,5 proc. wszystkich badanych próbek), Szwajcarii - 28 (1,3 proc.) i we Francji - 26 (3,4 proc.). W pozostałych 17 krajach Europy, w tym w Polsce, gdzie wykryto jego obecność, są to pojedyncze przypadki. (PAP)