Poinformował, że aby zapewnić ewakuację, „zdecydowałem się wysłać dwa samoloty wojskowe i nasze siły specjalne” do Afganistanu.

Macron oznajmił, iż chce „solidnej, skoordynowanej i zjednoczonej reakcji” w obliczu przejęcia władzy przez talibów w Afganistanie. Zauważył też, że Francja ma jednego wroga – terroryzm.

Reklama

Szef państwa podkreślił, że należy „chronić się przed znaczącymi przepływami migracyjnymi". "W związku z tym będziemy prowadzić, we współpracy z Republiką Federalną Niemiec i innymi Europejczykami, inicjatywę skoordynowanej i zjednoczonej odpowiedzi” - zapowiedział, wzywając do „solidarności w wysiłku, harmonizacji ochrony i nawiązania współpracy z krajami tranzytowymi”.

„Afganistan nie może ponownie stać się sanktuarium terrorystów, jakim był” – zaznaczył Macron, potwierdzając, że działanie Francji „będzie przede wszystkim miało na celu kontynuację aktywnej walki z terroryzmem islamskim we wszystkich tych formach”.

„Grupy terrorystyczne są obecne w Afganistanie i będą dążyć do wykorzystania destabilizacji” - ostrzegł francuski prezydent, wzywając do „odpowiedzialnej i zjednoczonej (międzynarodowej) odpowiedzi” oraz „akcji politycznych i dyplomatycznych”.

„Naszym obowiązkiem jest ochrona tych, którzy nam pomagają: tłumaczy, kierowców, kucharzy i wielu innych. Na francuskiej ziemi przebywa już prawie 800 osób. Jest jeszcze kilkadziesiąt osób (…), dla których pozostajemy w pełni zmobilizowani” – zadeklarował.

„To stawka dla międzynarodowego pokoju i stabilności, przeciwko wspólnemu wrogowi, terroryzmowi i tym, którzy go wspierają; w tym zakresie zrobimy wszystko, aby Rosja, Stany Zjednoczone i Europa mogły skutecznie współpracować, bo nasze interesy są takie same” – zapewnił prezydent.

„Nasza walka była sprawiedliwa” - oświadczył Macron, składając hołd 90 francuskim żołnierzom, którzy zginęli w Afganistanie.

„Bezwzględnie pilne jest zapewnienie naszym rodakom bezpieczeństwa” – wyjaśnił szef państwa.

„Afgańskie kobiety mają prawo do życia w wolności i godności” – dodał Macron. „Los Afganistanu jest w ich rękach, ale my pozostaniemy, bratersko u boku afgańskich kobiet (...) Mówiąc bardzo wyraźnie tym, którzy wybierają wojnę, obskurantyzm i ślepą przemoc, że dokonują wyboru izolacji i niekończącej się nędzy” - ostrzegł prezydent.