Pytany w Polsat News, czy w sprawie katastrofy ekologicznej na Odrze Polska zdecyduje się poprosić o pomoc międzynarodową, np. "najbardziej nowoczesnych laboratoriów we Szwecji, które mogłyby nam pomóc wyjaśnić tę sprawę", wiceszef MSZ powiedział: "Będziemy korzystali ze wszystkich możliwości stosownie do potrzeb".

"Ten zespół kryzysowy, który działa składa się z bardzo licznych instytucji. Inspekcje zarówno środowiskowe, także weterynaryjne są w to zaangażowane - i te zasoby pozwalają nam na przetestowanie bardzo dużej liczby próbek" - mówił. "W tym zakresie też, oczywiście, jesteśmy w kontakcie z partnerami międzynarodowymi" - wyjaśnił Jabłoński.

Reklama

Podkreślił, że "dzisiaj po tych pierwszych doniesieniach, które pojawiły się, że rzekomo stwierdzono rtęć w badaniach niemieckich - my się natychmiast zwróciliśmy do strony niemieckiej z pytaniem, czy rzeczywiście tak jest". "Odpowiedź była taka, że to jest informacja medialna, która nie została wciąż potwierdzona żadnymi badaniami laboratoryjnymi. Natomiast, oczywiście absolutnie nie możemy niczego wykluczyć" - zaznaczył Jabłoński.

Wiceszef MSZ zapewnił, że "będą to badania w kierunku bardzo różnych związków chemicznych". "Musimy sprawdzać każdą ewentualność i będziemy to robić także z partnerami z innych państw" - podkreślił.

Pytany o to, dlaczego "strona niemiecka nie otrzymała od Polski odpowiedniego raportu w odpowiednim czasie" i "kiedy był pierwszy kontakt z partnerami z Niemiec", Jabłoński powiedział: "Te kontakty miały miejsce". "Te kontakty prowadzą na bieżąco wszystkie instytucje bezpośrednio zajmujące się sprawą, czyli przede wszystkim instytucje środowiskowe" - wyjaśnił.

Zwrócił uwagę, że "instytucje, które się tym zajmują, mają kontakt operacyjny", a "Odra jest rzeką graniczną, którą zarządzają na różnych odcinkach oba państwa". "Polska i Niemcy mają ten spory odcinek wspólny i w tym zakresie są ze sobą w stałym kontakcie" - zapewnił.

Zaznaczył, że kontakt ze stroną niemiecką "w dalszym ciągu będziemy utrzymywali". "W dalszym ciągu będziemy robić wszystko, żeby sprawę wyjaśnić i żeby po pierwsze doprowadzić do odwrócenia skutków tej katastrofy, a po drugie, żeby ustalić sprawcę i ukarać winnych" - podkreślił.

Jabłoński zaapelował, żeby "dać popracować tym inspekcjom, które się tym zajmują". "Bo dużo informacji jest po prostu niesprawdzonych; dużo informacji, które są rozpowszechniane, opiera się po prostu na teoriach, które na razie nie znajdują potwierdzenia w twardych dowodach" - mówił. "Mam nadzieję, że te dowody będą coraz bardziej dostępne w ciągu najbliższych godzin, bo w tej chwili laboratoria pracują w absolutnym trybie kryzysowym 24 godziny na dobę. Także w trakcie najbliższych dni, w trakcie długiego weekendu tak się będzie działo" - powiedział.

Pytany, czy rząd powiadomił Komisję Europejską, Jabłoński powiedział: "Również te sygnały są przekazywane". "Za to odpowiada Ministerstwo Klimatu, które jest naszą instytucja odpowiedzialną za komunikację także z partnerami zewnętrznymi w tym zakresie" - wyjaśnił, dodając, że "te relacje są utrzymywane na poziomie roboczym, w zasadzie bez przerwy".

"Co do szczegółów, to też jest tak, że komunikatu w sprawie stwierdzenia przyczyny (katastrofy) w tej chwili nikt nie jest w stanie wydać, bo tych przyczyn wciąż jeszcze nie znamy. Jesteśmy w trakcie bardzo szczegółowego ich ustalania" - powiedział. "Sądzę, że w najbliższym czasie, w momencie, kiedy te fakty będą - przynajmniej ich część - znane, wtedy będziemy rzeczywiście przekazywali (informacje) na bieżąco naszym partnerom, będziemy się z nimi dzielili" - powiedział wiceszef MSZ. (PAP)

Autor: Grzegorz Janikowski