Somalijczycy przerzucają się na produkcję węgla drzewnego, do czego przyczynił się gwałtowny wzrost cen gazu w ciągu ostatnich dwóch lat. Eksperci twierdzą, że rosnący popyt na to tańsze źródło energii napędza niezrównoważoną produkcję i przyspiesza zmiany klimatyczne w obliczu najgorszej od czterech dekad suszy w kraju - pisze w artykule "The Guardian".

Sytuacja jest bardzo poważna m.in. w rejonie Wanlaweyn, miasta położonego w południowo-wschodniej Somalii, w regionie Dolnego Shabelle, które uznawane jest za centrum handlu węglem drzewnym - opisuje gazeta.

Reklama

"Poziom wylesienia jest bardzo duży, większość drzew wzdłuż brzegów rzeki Shabelle została wycięta" - mówi Abdilatif Hussein Omar, dyrektor wykonawczy Action for Environment, organizacji zajmującej się ochroną przyrody na Półwyspie Somalijskim.

Hussein wyjaśnił "Guardianowi", że z powodu wycinki drzew potrzebnych do zaspokojenia popytu na węgiel drzewny zmniejszają się opady, co negatywnie wpływa na uprawy, a pośrednio również na hodowle.

Dziennik informuje, że Dolny Shabelle jest jednym z wielu niestabilnych regionów w kraju, które w dużej mierze znajdują się poza kontrolą somalijskiego rządu i nie ma tam ustrukturyzowanych, kierowanych przez rząd działań, mających na celu ograniczenie wycinki drzew.

Kontrolę nad dystrybucją węgla drzewnego w niektórych regionach Somalii sprawuje organizacja islamistyczna Asz-Szabab, która już od wielu lat próbuje zwiększyć swoje wpływy przez pozorny udział w sprawach takich jak ochrona środowiska - podaje "Guardian".

Dodaje, że w 2018 r. Asz-Szabab nałożyła zakaz używania jednorazowych torebek plastikowych i w brutalny sposób nasila represje wobec wycinki drzew liściastych, o czym poinformował m.in. Dahir Abdalla, jeden tamtejszych kierowców ciężarówki. "Jeśli złapią nas na przewożeniu drzew, które nadal mają liście, podpalą nasz samochód" - wyjaśnił.

"Niektórzy z drwali otrzymali zastraszające telefony od Asz-Szabab, podczas gdy inni zostali fizycznie skrzywdzeni" - mówi gazecie tamtejszy drwal Guled Warsame. Jednak, według niego, to kierowcy transportujący drewno są bardziej zagrożeni niż leśni pracownicy. Nie tylko pracują w niebezpiecznych warunkach, ale muszą być też świadomi zmieniających się zasad handlu.

Jak pisze gazeta, z raportów wynika, że przychody z handlu są istotnym źródłem dochodu dla Asz-Szabab. Według szacunków z 2014 r. grupa miała zarobić od 6,5 do 14,5 mln funtów (od ok. 35 mln zł do ok. 80 mln zł) w ciągu roku z tytułu nakładania opłat na handlarzy węglem drzewnym przy tylko jednej z blokad drogowych.

"Społeczeństwu potrzeba więcej edukacji ekologicznej i musi się ona rozpoczynać od najmłodszych lat" - zaznacza Abdilatif Hussein Omar. Dodaje, że konieczne jest także wprowadzenie praw i przepisów dotyczących eksploatacji środowiska naturalnego.

Powiązane z Al-Kaidą ugrupowanie Asz-Szabab odpowiada za wiele ataków bombowych w Somalii. Od lat próbuje obalić centralny rząd kraju i ustanowić władzę opartą o rygorystyczną interpretację prawa muzułmańskiego. (PAP)