„Nic dziwnego: autor książek i polityk Zielonych od lat pielęgnuje swój wizerunek” – pisze „Bild”, przypominając wystylizowane zdjęcia Habecka, stojącego na tle morza, siedzącego po turecku na plaży, czytającego książki, pozującego na tle koni czy w pustym wagonie metra z zamkniętymi oczami.

Dopiero w punkcie trzecim oferty pojawia się informacja, że w ramach umowy mają powstawać także „zdjęcia na zamówienie dla działań public relations ministerstwa”.

Reklama

Ekspert PR i psycholog mediów Jo Groebel doradza Habeckowi ostrożność, szczególnie biorąc pod uwagę sprawowany przez niego urząd. „Habeck martwi się o swój wizerunek jako człowieka godnego zaufania. Tym bardziej powinien unikać wszelkich pozorów, jakoby mieszał interesy osobiste i partyjne z interesami ministerstwa” – zaznaczył Groebel.

Ministerstwo Gospodarki wyjaśniło, że podobna umowa fotograficzna istniała już wcześniej, w latach 2015-18, ponieważ „do zadań rządu federalnego należy jasne informowanie obywateli o pracy i nominacjach”.

Jak dowiaduje się „Bild”, biuro prasowe kanclerza Olafa Scholza korzysta z usług czterech fotografów, zamawianych w razie potrzeby. Ministerstwo Rozwoju przeznacza na ten cel podobną kwotę jak Ministerstwo Gospodarki (390 tys. euro na 4 lata), ale zwykle nie wydaje jej w całości. Rzadko z usług fotografów korzysta Ministerstwo Zdrowia, natomiast Ministerstwo Obrony dysponuje własną „armią żołnierzy-fotografów”.