W wywiadach dla radia, telewizji i gazet, „antymaskowcy” chwalą się, że weszli do supermarketu bez maseczki, że zerwali, wywieszane przy wejściach do sklepów i domów mieszkalnych, ogłoszenia wzywające do ich noszenia.

Swe wyczyny opisują na portalach społecznościowych, ilustrując często zdjęciem selfie bez maski, w zakazanym miejscu. Przestrzegających nakazu nazywają „kolaborantami” – jak w wywiadzie zamieszczonym w czwartkowym „Le Figaro”.

„Przekonanie, że maseczka może nas uchronić przed wirusem, jest równie sensowne, co wiara, że kostium kąpielowy uchroni nas przed zamoczeniem, kiedy skoczymy do wody” – dowodzi jeden z nich.

Inni, przeciwnie, twierdzą, że maseczka może zadusić. „Dla wszystkich problemem jest narzucenie obowiązku” – pisze Oceane Herrero, autorka artykułu w „Le Figaro”.

Eksperci zwracają uwagę, że do nieufności przyczynia się zmiana polityki władz, które w marcu uznały, że maseczki są „bezużyteczne”, po to by w maju nakazać ich obowiązkowe noszenie. Na początku kwietnia 76 proc. badanych uznało, że „rząd kłamie” – przypomina dziennikarka sondaż instytutu Odoxa.

Reklama

„Strata tożsamości”, „osłabienie intelektu”, powodujące, że noszący maseczkę staje się „łatwym łupem dla sił transhumanistycznych, dążących do zniszczenia nas w imię nowego porządku światowego” – to ideologiczne argumenty przeciw „maskaradzie”, jak nazywają antymaskowcy obowiązek noszenia maseczek.

Według cytowanego w „Le Figaro” Pascala Wagnera-Eggera, zajmującego się psychologią społeczną na Uniwersytecie we Fryburgu, te „teorie spiskowe wyrastają na glebie nieufności do władz – zarówno politycznych, jak i sanitarnych”.

Jego zdaniem – podobnie, jak innych ekspertów – tym teoriom poddają się najłatwiej zwolennicy skrajnej prawicy i skrajnej lewicy, podobnie jak antyszczepionkowcy.

Radio France Info zwracało uwagę, że niewielką jak dotąd liczebność, przeciwnicy maseczek kompensują wzmożoną aktywnością na Twitterze i Facebooku, gdzie pojawiają się petycje, nagrania i zdjęcia szerowane tysiące razy.

Rudy Reichstadt, dyrektor instytutu Conspiracy Watch, powiedział we France Info, że „maseczka to tylko pretekst, służący do osłabienia obecnych władz”. Jego zdaniem, gdyby nie było obowiązku noszenia maseczek, adepci teorii spiskowych oskarżaliby władze o próbę zakażenia ludności wirusem.

Nawiązując do brytyjskich i niemieckich manifestacji przeciw maseczkom, ekspert od komunikacji informatycznej Tristan Mendes France uznał w telewizji LCI, że „nie ma powodów by społeczeństwo francuskie było inne”.

Na francuskich portalach społecznościowych już pojawiły się wezwania do manifestacji. Najwięcej proponuje najbliższą sobotę, 8 sierpnia, ale inni, wskazując na trudności organizowania takiej akcji w miesiącu wakacyjnym, opowiadają się za wrześniem.